|
Formy
kolędowania
Okres Bożego
Narodzenia to czas kolędowania - składania życzeń
pomyślności w życiu osobistym i rodzinnym, w domu i
gospodarstwie. Te życzenia - kolędy mają charakter świecki i
są znacznie starsze od kolęd - pieśni kościelnych. Termin
"kolęda" pochodzi od łacińskiego wyrazu Calendae,
co oznacza pierwszy dzień miesiąca i roku, który u
starożytnych Rzymian obchodzono uroczyście i wesoło.
Pierwotnie nazwa "kolęda" była przypisywana ludowym,
świeckim pieśniom winszującym, wykonywanym na przełomie
starego i nowego roku. Kolędy winszujące lub inaczej noworoczne
powstawały w wyniku nakładania się wątków chrześcijańskich
na prastary wzorzec ludowych pieśni. W XVI wieku nazwą kolęda
określano: podarek z okazji Bożego Narodzenia lub Nowego Roku,
życzenia świąteczne, wizytę duszpasterską, datek lub daninę
kościelną składaną w tym okresie.
Współcześnie kolędą nazywana jest każda pieśń
tematycznie związana z wydarzeniami betlejemskimi, śpiewana
wyłącznie w okresie Bożego Narodzenia. Najstarsze polskie
kolędy pochodzą z XV i XVI wieku i były to często przekłady
lub parafrazy utworów łacińskich i czeskich. "Złotym
wiekiem" polskiej kolędy był okres baroku i wówczas, w
XVII i XVIII stuleciu, ukształtowała się ona w formach znanych
nam współcześnie. Termin "kolęda" na określenie
pieśni bożonarodzeniowej rozpowszechnił się dopiero w XIX
wieku. Jako pierwsze pojawiły się kolędy hymniczne, wzorowane
na hymnach kościelnych. Miały one biblijną osnowę treściową
i modlitewną strukturę kompozycyjną. Później pojawiły się
pierwsze bożonarodzeniowe pieśni paraliturgiczne. W utworach
obok przekazu ewangelicznego stopniowo zaczęły dochodzić do
głosu elementy świeckie. Innym bardzo rozpowszechnionym
rodzajem kolęd były kołysanki, wywodzące się z twórczości
klasztornej. Występują w nich elementy liryki miłosnej,
uwidacznia się bardzo bezpośredni i czuły, macierzyński
stosunek do Dziecka - Boga. Szczególnie popularne były kolędy,
zwane pastorałkami. Stanowiły je pieśni o tematyce
bożonarodzeniowej rozwijające wątek pasterski, w którym
element świecki z reguły góruje nad przekazem biblijnym.
Kolędy - pastorałki dają swoistą interpretację wydarzeń
betlejemskich związaną z wyobrażeniami ludowymi. Miejsce akcji
zazwyczaj przenosi się do Polski w pejzaż mroźnej grudniowej
nocy. Pasterze noszą polskie imiona, składają Dzieciątku
typowo polskie dary. Pieśni te śpiewano w domach, klasztorach,
na plebaniach. Towarzyszyły one bożonarodzeniowym widowiskom
religijnym, ludowym szopkom, włączano je także do repertuaru
różnego rodzaju grup kolędujących w okresie świątecznym po
wioskach. Ze śpiewem kolęd spotykamy się od wieczerzy
wigilijnej aż do święta Ofiarowania Pańskiego. Do najbardziej
popularnych form kolędowania należy zaliczyć: zespoły
kolędnicze, kolędowanie w rodzinie i kościele, kolędę
kapłana.
Zespoły kolędnicze
Kolędowanie, potocznie zwane "chodzeniem po
kolędzie", na badanym terenie należało do szeroko
rozpowszechnionego zwyczaju. Rozpoczynało się ono w drugi
dzień świąt, czyli na św. Szczepana, kończyło zaś w
święto Trzech Króli. Występowało tu kilka typów zespołów
kolędniczych. Chodzono "z gwiazdą", "z
szopką", "z kozą", "z rajem",
popularne były "Herody" oraz różnego rodzaju
"przebierańce". Najczęściej brały w nich
udział dzieci i młodzież. Kolędnicy przygotowywali się do
występów już od początku adwentu. Uczono się na pamięć
ról i robiono kostiumy, sporządzano własnoręcznie
"gwiazdy" i "szopki", ćwiczono kolędy i
pastorałki. Dorośli przeważnie bez przebierania się chodzili
kolędować. Towarzyszyła im jedynie kapela muzyczna.
Na terenie parafii Gwizdów powszechnym był zwyczaj
chodzenia po kolędzie "z gwiazdą" i
"szopką" przez dzieci. Grupa kolędnicza najczęściej
składała się z trojga dzieci: jedno trzymało
"gwiazdę" lub "szopkę", inne zaś stały po
bokach. Gwiazda wykonana była ze starego przetaka (rodzaj sita),
oklejona kolorowym papierem. W jej wnętrzu umocowana była
świeczka. W czasie kolędowania pokręcano przetakiem, co przy
płonącej świeczce dawało niesamowite efekty w postaci
różnokolorowych blasków. Szopka zaś była zrobiona z cienkich
deseczek, dykty lub tektury, wewnątrz wklejano tekturowe figurki
przedstawiające Boże Narodzenie. Grupy te zwykle wyruszały
już po południu w dzień św. Szczepana. Wędrując od domu do
domu kolędnicy zatrzymywali się pod oknem pytając gospodarza
czy pozwoli im kolędować, zwracając się takimi słowami:
"Na
szczęście, na zdrowie, na ten święty Szczepan.
Panie gospodarzu, pani gospodyni,
każcie, każcie kolędować.
Będziecie weseli jak w niebie anieli. Każecie?"
lub:
"Na szczęście, na zdrowie, na ten święty
Szczepan,
Panie gospodarzu, pani gospodyni, czy każecie
kolędować?
Jak każecie, to będziemy,
Nie każecie - odejdziemy! Każecie?".
Po czym, gdy
usłyszeli pozytywną odpowiedź, odśpiewywali kilka kolęd,
zazwyczaj kościelnych. Gospodarze obdarowywali kolędników
ciastkami, orzechami lub jabłkami, rzadziej pieniędzmi, chyba
że byli trochę zamożniejsi. Oni zaś odchodząc dziękowali
gospodarzom: "Za kolędę dziękujemy. Szczęścia, zdrowia
wam życzymy" lub: "Bądźcie zdrowi, już idziemy; za
kolędę dziękujemy. Przez narodzenie Jezusa, będzie królować
w niebie wasza dusza".
Chodzenie po kolędzie z "szopką" i
"gwiazdą" odbywało się także w wigilię Nowego Roku
oraz w święto Trzech Króli. Wtedy nieco zmieniano
pozdrowienia. Mówiono: "Na szczęście, na zdrowie, na ten
Nowy Rok..." lub: "Na szczęście, na zdrowie, na ten
szczodry wieczór..."
Współcześnie wiele dzieci chodzi jeszcze z
"gwiazdą" i "szopką", choć może już nie
tak licznie jak dawniej.
Chodzenie po kolędzie z "kozą" lub
"turoniem" było praktykowane przez młodzież męską
- kawalerkę. Chodzili oni do późnych godzin nocnych, a czasem
i do rana, zwłaszcza po domach, w których były młode panny.
Do takiego zespołu kolędniczego wchodziła różna liczba osób
w różnorodny sposób przebrana. Najczęściej uczestniczyli w
nim: koza, pastuszek, Żyd, Cyganka, lekarz oraz draby. Przebrany
za kozę miał na sobie białe prześcieradło, spod którego
wystawała kozia głowa wykonana z drewna, powleczona futrem, z
rogami i "kłapiącym pyskiem". Pastuch ubrany był w
kożuch obrócony włosem do góry, przepasany słomianym
powrósłem, na głowie miał futrzaną czapkę a w ręku bat ze
słomy. Żyd najczęściej był ubrany w długi czarny płaszcz,
na plecach miał zrobiony garb, na głowie zaś duży kapelusz.
Draby dawniej mieli wysokie słomiane czapki, maski ze skóry,
przepasani powrósłami, w ręku trzymali cepy - kije drewniane
ze słomianymi warkoczami. Obecnie mają wysokie kołpaki z
tektury oklejone paseczkami kolorowej bibuły.
Kolędnicy z kozą byli zapraszani przez gospodarzy do
domów. W czasie gdy śpiewali kolędy koza brykała, skakała i
bodła wszystkich domowników. Najbardziej bały się jej dzieci,
chowając się za piecem, nieraz nawet płakały. Po takich
harcach koza padała na podłogę, udając że nie żyje. Wtedy
do akcji wkraczał lekarz. Po zbadaniu przez niego, koza na nowo
powstawała.
Współcześnie chodzenie z kozą jest praktykowane -
tylko, że zamiast młodzieńców chodzą dziewczęta. Często
kolęda ta nazywana jest inaczej "kolędą drabską"
(Aneks III).
Poczynając od dnia św. Szczepana do Trzech Króli na
badanym terenie można było zaobserwować zwyczaj chodzenia
młodzieży "z rajem". Przedstawiano w nim scenę
wypędzania z raju Adama i Ewy. Udział brali: Adam, Ewa, anioł,
diabeł oraz chłopak trzymający drzewko na którym wisiało
jedno czerwone jabłko. Odgrywano znaną scenę biblijną, jak
Ewa zrywa jabłko, zjada je, a część oddaje Adamowi.
Towarzyszył temu odpowiedni dialog (Aneks IV). Kolędowanie z
rajem najczęściej odbywa się wewnątrz domu. Po odegraniu
przedstawienia kolędnicy wraz z gospodarzami śpiewali inne
kolędy i pastorałki, a po otrzymaniu podarków udawali się do
następnego domu, wieszając w drodze nowe jabłko na drzewku.
Osobliwą i najciekawszą formą kolędowania były
"Herody". Wszyscy na nich czekali z wielką
niecierpliwością, każdy zapraszał do swych domów. Kolęda
"z Herodem" była jakby skróconą formą jasełek. To
"wytworniejsze" widowisko było odgrywane wyłącznie
po domach przez chłopców pełniących rolę Heroda,
żołnierzy, syna Heroda, anioła, diabła, śmierci, Żyda,
wróżbity i Trzech Króli. Liczba ról zmieniała się. Niekiedy
była też Maryja z Józefem oraz pastuszkowie. Po wejściu do
domu rozciągano dużą płachtę, trzymało ją dwóch
kolędników, a przed nią był tron, na którym siedział Herod
ubrany w szaty królewskie z koroną na głowie. Po bokach stali
żołnierze w mundurach wojskowych. Syn Heroda ubrany był
"po chłopsku". Anioł miał na sobie białe szaty i
skrzydła przypięte na plecach. Diabeł cały czarny z widłami
w rękach straszył wszystkich swym wyglądem. Śmierć zaś
ubrana na biało, z białą maską na twarzy, wymachiwała kosą.
Trzej Królowie oraz wróżbita okryci byli kolorowymi
płaszczami. Cała akcja toczy się wokół postaci Heroda.
Ukazuje jego reakcje na wieść o narodzeniu Chrystusa. Herod
przedstawiony jest jako postać negatywna, gdyż za wszelka cenę
chce się pozbyć Chrystusa, jako konkurenta i rywala. Punktem
kulminacyjnym widowiska jest śmierć Heroda za niewinnie
przelaną krew dzieci (Aneks V).
Chodzenie "z Herodem" przez miejscowych
kolędników odbywało się w drugi dzień świąt. Zaś w
święto trzech Króli przychodziły "Herody" z
sąsiedniej parafii, Brzózy Królewskiej. Obecnie ten zwyczaj
już prawie zanika. Misterium Bożego Narodzenia jest odgrywane w
formie jasełek w kościele przez młodzież oraz w szkole przez
najmłodszych uczniów.
Po kolędzie chodzili także różni
"przebierańcy". Przebierano się za pastuchów,
"dziadów" oraz zwierzęta. Starano się tak
zamaskować, aby przez nikogo nie zostać rozpoznanym.
Pastuszkowie ubrani byli w kożuchy odwrócone włosem na
wierzch, przepasani powrósłami, na głowie mieli stare czapki,
nieraz podarte, twarze posmarowane czarną sadzą. Za pastuszków
przebierały się przeważnie dzieci. "Dziady" - to
była starsza młodzież ubrana w stare, podarte łachmany,
niekiedy dodatkowo słoma zwisała im spod pasa lub wystawała z
butów.
Przebierano się także za zwierzęta, co można
spotkać również obecnie. W skład takich grup kolędniczych
mogą wchodzić: Cyganka, baba, pastuch, niedźwiedź biały lub
brunatny, koza, diabeł. Chodzą z koszykiem, do którego
zbierają "kolędę" - ciastka, orzechy, jabłka.
Pieniądze zaś chowają od razu do kieszeni, a później dzielą
między siebie.
Dawniej przebierańce kolędowali pod oknami, dziś
natomiast wszyscy kolędnicy wchodzą do domów. Pozostał jednak
stary zwyczaj "orędowania" przed drzwiami, np.:
"Przyszliśmy
tu orędować, czy każecie kolędować.
Jak każecie, to będziemy; nie każecie odejdziemy.
Każecie?".
Od kilku lat, a
dokładniej od trzech, młodzież z parafii Gwizdów wyrusza w
święto Trzech Króli z "kolędą misyjną".
Organizowane są dwie grupy: jedna młodzieżowa, a druga ze
starszych dzieci. W ich skład wchodzą: góral, górnik,
dziewczynka oraz Trzej Królowie. Po głównej mszy św.
sprawowanej tego dnia w kościele, odbywa się uroczyste
rozesłanie kolędników po domach całej parafii. Jako pierwszy
dom, połączone razem obydwie grupy, odwiedzają plebanię.
Góral, górnik i dziewczynka opowiadają o tym, jak spotkali w
tym dniu karawanę z Trzema Królami. Wędrują oni po całym
świecie ogłaszając ludziom narodzenie się Króla całego
świata, Jezusa Chrystusa. Niestety ciągle jeszcze na ziemi jest
wielu takich ludzi, którzy o Nim nie słyszeli, dlatego wszyscy
uczestnicy "kolędy" zachęcają do modlitwy w ich
intencji oraz do złożenia daru na rzecz świętych misji.
(Aneks VI). Po otrzymaniu ofiary, dziękują gospodarzom i
wychodzą ze śpiewem kolędy na ustach. Zebrane pieniądze w
części odsyła ksiądz proboszcz do diecezjalnego Referatu
Misyjnego, a w części bezpośrednio do kościołów
potrzebujących na Ukrainie.
Kolęda księdza
W
okresie między Bożym Narodzeniem a świętem Matki Boskiej
Gromnicznej odwiedzane są przez kapłanów domy wiernych.
Najdawniejsza wzmianka o kolędzie duszpasterskiej pochodzi z
roku 1607. Celem wizyty duszpasterskiej jest zaznajomienie się
kapłana ze stanem religijno-moralnym wiernych, pomoc w różnych
kłopotach i trudnych problemach.
Przed udaniem się na kolędę, ksiądz informował
parafian na mszach niedzielnych o czasie i miejscu odwiedzin w
najbliższym tygodniu. Ponieważ teren badany przed dwudziestu
siedmiu laty należał do trzech różnych, macierzystych
parafii, przebieg kolędy kapłana był zróżnicowany. Na
przykład na terenie należącym niegdyś do parafii Grodzisko
Dolne był dawniej zwyczaj, iż najpierw chodził po domach
"dziad" i zapowiadał przyjście kapłana mówiąc:
"będziecie mieć księdza po kolędzie". Dawano mu za
to zboże do worka. Zaś w części należącej do Żołyni
chodził wcześniej organista po domach.
Po kolędzie kapłan chodził z organistą lub
kościelnym. Jeden z gospodarzy, zazwyczaj ten, którego dom
będzie odwiedzony jako pierwszy, jechał po księdza furmanką.
Zaś gospodarz z ostatniego domu - odwoził. Na kapłana czekano
z radością ale i z uczuciem lęku, czy wszystko dobrze
wypadnie. Wizyta duszpasterska najbardziej niepokoiła dzieci,
gdyż ksiądz pytał pacierza i katechizmu. Przygotowanie się do
tej wizyty polegało przede wszystkim na zrobieniu solidnych
porządków zarówno w domu, jak i w zagrodzie. Następnie
przygotowywano stół: biały obrus, krzyż, dwie świeczki,
wodę święconą i kropidełko. Starano się, aby w tym dniu
cała rodzina była w domu, gdyż kapłan będzie wszystkim
udzielał błogosławieństwa.
Tradycyjnie każdy gospodarz wychodził po księdza
przed dom i wprowadzał go do środka. Wchodząc kapłan
pozdrawiał wszystkich słowami: "Niech będzie pochwalony
Jezus Chrystus" lub "Pokój temu domowi". Po
powitaniu odmawiał specjalną modlitwę, kropił wodą
święconą mieszkanie i jego domowników oraz podawał każdemu
do pocałowania krzyż. Po tej bardziej oficjalnej części,
ksiądz rozmawiał z rodziną, pytał czy nie mają jakichś
kłopotów, czy wszystko jest w porządku. Gospodarze
obdarowywali księdza zbożem, jajkami lub pieniędzmi, w porze
obiadowej częstowali jedzeniem. Od ludzi biednych ksiądz
zazwyczaj nie brał żadnej ofiary. Żegnając się, kapłan
zostawiał pamiątki - "obrazki święte", dzieciom
zaś często rozdawał cukierki.
Z kolędą księdza wiązała się pewna wróżba
matrymonialna. Po wyjściu księdza z domu dziewczęta starały
się jak najszybciej usiąść na krześle, na którym przed
chwilą siedział kapłan. Ta panna, która pierwsza usiądzie,
ta pierwsza za mąż wyjdzie. Zdarzało się, że jak ksiądz
był żartobliwy to wracał za chwilę i siadał na wszystkie
krzesła, jakie były w domu.
Obecnie, po kolędzie z księdzem chodzą ministranci.
Przed wejściem do domu dzwonią dzwonkiem, wchodząc śpiewają
kolędę. Wizyta duszpasterska przebiega podobnie jak dawniej,
tylko zmieniła się forma składania darów. Podczas wizyty
dawane są pieniądze jedynie ministrantom, którzy wykorzystują
je później na wspólne wycieczki. Natomiast "kolęda"
dla księdza w postaci ofiary pieniężnej, składana jest
najczęściej anonimowo, a czasem w podpisanych kopertach na
niedzielną tacę przez cały okres bożonarodzeniowy, a niekiedy
i dłużej. Taką ofiarę składa około dwie trzecie
odwiedzonych rodzin.
Wszystkie te zwyczaje, obrzędy i widowiska tworzyły
atmosferę sprzyjającą powstaniu ścisłej więzi między
ludźmi. Obecnie zamiera powoli zwyczaj chodzenia po kolędzie w
zespołach kolędniczych. Praktykują go w niewielkiej mierze
jedynie dzieci. Jednak radość Bożego Narodzenia pozostaje
niezmieniona. Kolędy nadal towarzyszą rodzinnym spotkaniom,
śpiewane są podczas sprawowania liturgii. Starsi pamiętają
kolędy i pastorałki jeszcze ze swego dzieciństwa, które z
przyjemnością są słuchane przez młode pokolenie i tworzą
odpowiedni klimat na przyjęcie w sercu Bożej Dzieciny.
Coroczne obchody
świąt Bożego Narodzenia, dzięki niezwykle bogatej szacie
wierzeniowej i zwyczajowej, przepojonej dogłębnie treściami
religijnymi mają niepowtarzalne znaczenie w kształtowaniu
religijności ludowej i stanowią jeden z konstruktywnych jej
elementów.
Omówione w rozdziale praktyki ludowe kultywowane
były pomiędzy pierwszym dniem świąt Bożego Narodzenia a
świętem Matki Bożej Gromnicznej. Wiele czynności i zabiegów
wykonywano w tym okresie po to, by zapewnić sobie na
przyszłość dostatek i pomyślność, by następny rok był
urodzajny, a domowe zwierzęta dobrze się chowały. Splotło
się tu wiele zwyczajów i obrzędów, których korzenie tkwią w
różnych kulturach i epokach dziejowych. Doskonale widać
przenikanie się elementów kultury przedchrześcijańskiej i
chrześcijańskiej; wierzeń antycznych, słowiańskich i religii
chrześcijańskiej. Kościół te elementy na nowo
zinterpretował i przyjął jako swoje.
Sumując należy stwierdzić, że część obrzędów
i zwyczajów jest nadal praktykowana. Wyróżniają się tutaj
praktyki związanie z kultem świętych, rozmaite w formie
zespoły kolędnicze. Jednak istnieje tendencja spłycania
niektórych zwyczajów i obrzędów przez sprowadzenie do poziomu
folkloru i rozrywki. Należy więc nieustannie ukazywać
współczesnemu człowiekowi sens oraz bogactwo zawarte w
spuściźnie kulturowej odziedziczonej po przodkach.
◄ Powrót
|