|
Dzień
Bożego Narodzenia
Święta Bożego
Narodzenia zaliczane są do największych świąt w
chrześcijaństwie. Obchodzone wśród ludu zawsze bardzo uroczyście.
Na badanym terenie parafii Gwizdów nazywane są Godami. Nazwa ta
pochodzi z czasów starożytnych i ma odniesienie do zetknięcia
się dwóch lat, w języku dawnych Słowian dwóch "godów" -
końca starego i początku nowego roku, przypadającego na czas
zimowego przesilenia słońca. Obchodzono wtedy
starosłowiańskie Godnie Święta, pożegnanie starego i
powitanie nowego roku. Miały one najbardziej uroczysty charakter
ówczesnych świąt, a ich obchody trwały kilkanaście dni.
Urządzano wtedy uczty przepełnione zabawą, śpiewem i wróżbami.
Łączyło się z nimi dużo wesołych zwyczajów, które w
pewnej mierze przetrwały do czasów dzisiejszych.
Boże Narodzenie jest dniem, w którym Kościół
obchodzi pamiątkę narodzenia Jezusa Chrystusa. Noc betlejemska
została uświęcona przez tajemnicze, święte pojawienie się
Zbawiciela świata. Tak drogi i od dawna upragniony Dar, jakim
jest Zbawiciel całego świata, wymaga wielokrotnego hołdu.
Dlatego też istnieje zwyczaj odprawiania trzech mszy. Pierwszej
o północy, zwanej w Polsce pasterką, drugiej o świcie, a
trzeciej w ciągu dnia. Według przyjętej w IX wieku
interpretacji, msze te miały symbolizować potrójne narodziny
Chrystusa: odwieczne rodzenie Syna Bożego w Trójcy Świętej,
narodzenie w ciele ludzkim z Maryi Dziewicy oraz narodzenie
mistyczne w duszach wiernych.
Pierwsza msza, która jest momentem kulminacyjnym wcześniejszych
przygotowań w okresie adwentu oraz wieczerzy wigilijnej jest
zarazem początkiem wielkiego świętowania. Pasterka odprawiana
jest w kościele o godzinie dwunastej w nocy z 24 na 25 grudnia.
Początkowo zwyczaj praktykowano w Rzymie, gdzie msza ta została
powszechnie przyjęta i nazwana mszą anielską. Jej nazwa miała
wskazywać na fakt, że aniołowie pierwsi zwiastowali pasterzom
narodzenie Chrystusa. Obecna nazwa przenosi akcent na pasterzy,
którzy stali się świadkami tego wydarzenia i jako pierwsi z
ludzi oddali pokłon Dzieciątku. W Polsce zwyczaj celebrowania
pasterki przyjął się w II połowie XV wieku.
Na terenie badanej parafii msza ta jest odprawiana
bardzo uroczyście i przywiązuje się do niej dużą wagę. Do
kościoła udają się wszyscy, "którzy chcą powitać nowo
narodzonego Jezusa". W domach pozostają jedynie ludzie starzy,
chorzy i małe dzieci. Rzadko pozostawiano dom bez doglądu,
gdyż złodzieje czekali na taką okazję cały rok, kiedy to
nikogo nie będzie przez pół nocy. Dawniej na pasterkę
wychodzono dużo wcześniej, gdyż do kościołów parafialnych
było daleko. Większość tutejszej ludności szła piechotą,
niosąc w ręku pochodnie lub półmetrowe "szczypy", aby
oświetlić sobie drogę. Młodzież w drodze kolędowała, a
wszystkim udzielała się atmosfera wzajemnej życzliwości i
radości. Niekiedy bywało, że ktoś po wieczerzy spożył
więcej alkoholu i wtedy głośny śpiew słychać było na
całą okolicę. Czasem zdarzało się, iż nie zdążyli na czas
z powodu wielkich śniegów i zamieci.
Z okazji świąt w kościele panuje wyjątkowy nastrój.
Przy ołtarzu umieszczane są choinki, oświetlone i ozdobione
bombkami. Obok prezbiterium w bocznej nawie kościoła ustawiana
jest niewielka szopka. W sposób plastyczny imituje ona scenę
narodzenia Chrystusa w Betlejem. Znajdują się w niej wszystkie
postacie biblijne towarzyszące temu wydarzeniu: Dzieciątko
Jezus leżące w żłobku, Maryja, Matka Jezusa, św. Józef -
opiekun Świętej Rodziny. Są także postacie zwierząt i
pasterzy, a na uroczystość Objawienia Pańskiego pojawiają
się figurki, jakby idących z daleka Trzech Króli niosących
dary nowo narodzonemu Władcy. Nad szopką błyszczy gwiazda
wskazująca im drogę i anioł, który przyprowadził pasterzy.
Szopka jest największą atrakcją dla dzieci. Podczas wszystkich
nabożeństw odprawianych w okresie bożonarodzeniowym skupia wokół
siebie najmniejszych uczestników. Świąteczny wystrój kościoła,
zgodnie z tradycją ludową, zachowywany jest aż do święta
Matki Bożej Gromnicznej. Również i przed kościołem znajdują
się kolorowo oświetlone choinki. Przystrajaniem świątecznym
kościoła zajmują się ministranci i młodzież pod nadzorem
kościelnego. Czynią to zazwyczaj dzień przed Wigilią.
Donośnym śpiewem kolędy "Wśród nocnej ciszy"
rozpoczyna się o północy msza święta. Zapalone wszystkie
możliwe światła w kościele przypominają, iż nastąpił
moment przyjścia na świat Chrystusa - "Światłości świata".
Podczas tej Eucharystii wszyscy obecni przystępują do komunii
świętej. Cała uroczystość uświetniona jest śpiewem scholi.
Młode dziewczęta przez cały adwent przygotowują bogaty
repertuar różnych mniej znanych kolęd, zarówno dawnych jak i
nowoczesnych. Odpowiedni podkład muzyczny i śpiew scholi
sprawiają, że każdy odczuwa wielką radość i wesele. Na
zakończenie mszy świętej ksiądz proboszcz składa parafianom
i przybyłym gościom życzenia świąteczne.
Po wyjściu z kościoła chłopcy strzelają petardami
i zapalają zimne ognie. Niektórzy z nich nawet specjalnie nie
idą na pasterkę, aby w tym czasie zrobić jakieś figle.
Często zakładają starym pannom lub kawalerom słomiane kukły
wysoko na drzewach, tak, żeby je później trudno było
ściągnąć. A dołem owijają te drzewa papierem toaletowym.
Dawniej zdarzało się, iż nawet w kościele potrafili coś
spsocić. W Giedlarowej podczas pasterki chłopcy związywali
czasem spódnice dwóm kobietom lub wieszali na plecach za kołnierzem
drewniany klocek.
Po pasterce składano sobie nawzajem życzenia,
zapraszano bliskich i znajomych w gościnę na święta. Potem
każdy śpieszył do domu, gdyż za kilka godzin trzeba było z
powrotem iść do kościoła na mszę. Bywało tak, że niektórzy
pozostawali u znajomych, mieszkających blisko kościoła, na noc
i udawali się na mszę św. o świcie. Następnie wracali do
swoich domów.
Tej nocy nie wolno było rozścielać łóżka,
wszyscy bez wyjątku spali na słomie, która leżała od
wieczerzy wigilijnej na podłodze, czasem podścielając coś pod
spód. Według jednej z respondentek zwyczaj spania na słomie
jest praktykowany na pamiątkę, iż Pan Jezus leżał w żłobie
na sianie. Ponieważ ludzie są grzeszni, dlatego nie mogą
leżeć na sianie lecz na słomie. Leżenie na słomie miało
także znaczenie zdrowotne. Wierzono, iż wtedy przez cały rok
nie będzie odczuwało się bólu w kręgosłupie.
Pierwszy dzień świąt miał charakter bardzo
spokojny i ściśle rodzinny. Tak jak i we Wigilię należało
wstać nieco wcześniej niż zwykle. Pierwszą czynnością
wszystkich domowników było umycie się. Był to swoisty
rytuał, w każdym domu przebiegający trochę inaczej. Nabierano
wodę do glinianej miski i wrzucano srebrny pieniążek. Cała
rodzina, poczynając od najstarszego w domu obmywała się tym
pieniążkiem, aby być przez cały rok zdrowym, pięknym i
bogatym. Podobnie jak srebrna moneta nie podlega rdzy, tak też
człowiek nie będzie podlegał chorobom i będzie miał gładką
cerę, a pieniędzy nie zabraknie mu w ciągu roku. W niektórych
domach dodatkowo ucinano ze snopka stojącego w kącie izby jeden
kłosek zboża i podobnie jak pieniążkiem obmywano się nim
maczając go w wodzie. Miało to zapewnić dostatek chleba przez
cały następny rok.
W dzień Bożego Narodzenia powstrzymywano się od
wszelkich prac. Było bardzo wiele zakazów w tym względzie. Nie
wolno było zamiatać podłogi, ścielić łóżek. W
gospodarstwie wykonywano tylko niezbędne prace przy żywym
inwentarzu. W niektórych domach zakazane było także czesanie
włosów, przeglądanie się w lustrze, czyszczenie butów. Po
rannej toalecie, uproszczonej do minimum, wszyscy domownicy
udawali się do kościoła na mszę św. W domu zostawała tylko
jedna osoba, aby nakarmić bydło.
W tym dniu pamiętano szczególnie o bliskich zmarłych,
którzy kiedyś zasiadali razem ze wszystkimi do wigilijnego
stołu. W drodze powrotnej z kościoła nawiedzano groby
najbliższych, aby się podzielić z nimi dobrą nowiną, iż
narodził się Pan Jezus. Zanoszono na groby gałązki
świerkowe, zapalano świeczki, modlono się w intencji
zmarłych, aby Bóg przyjął ich do swego Królestwa.
Po przyjściu z kościoła spożywano świąteczne
śniadanie. Rodziny bardziej zamożne miały na stole bułki,
kawę a nawet kiełbasę. Większość jednak spożywała to, co
pozostało z wieczerzy wigilijnej. Zakazane było w tym dniu
gotowanie obiadu. Odgrzewano tylko potrawy wigilijne.
Obowiązkowo jednak trzeba było przyrządzić rosół z mięsa
wołowego. Spożywano go z kaszą a mięso z chlebem. Miało to
zapewnić powodzenie w hodowli bydła w nadchodzącym roku. Niektórzy
respondenci mówili o mięsie wieprzowym, podobnie interpretując
jego spożycie w tym dniu.
W pierwszy dzień Godnich Świąt wszyscy pozostawali
w swoich domach. Uroczystość Narodzenia Pana Jezusa przeżywano
w gronie najbliższej rodziny w atmosferze radości, miłości i
zgody. Starsi respondenci często podkreślają, iż dawniej
ludzie "sami stwarzali wesołość". Świąteczny nastrój był
bardziej odczuwany: "Na Boże Narodzenie weseli się wszelkie
stworzenie". W tym dniu nie chodzono w odwiedziny do sąsiadów,
znajomych, jedynie tylko do rodziców lub rodzeństwa. Wchodząc
do domu pozdrawiano gospodarzy słowami: "Na szczęście, na
zdrowie na to Boże Narodzenie". W odpowiedzi można było
usłyszeć: "witajcie kolędnicy". Przez cały dzień
śpiewano kolędy posługując się kantyczkami, czyli zbiorem
kolęd i pastorałek (Aneks I). Podczas sumy odprawianej w
kościele, w niektórych domach modlono się w tym czasie na różańcu.
Dzięki temu cały świąteczny dzień przepełniony był
modlitwą. Po południu dorośli odpoczywali na słomie, która
wciąż jeszcze pozostawała w domu. Starsi opowiadali o różnych
ciekawych zdarzeniach z przeszłości. Mężczyźni czasem grali
w karty, dzieci zaś w tzw. "damki" zrobione z kolorowej
fasoli, czyli inaczej w "wilka i owcę". Jeśli w pobliżu
była rzeka i lód dzieci wychodziły z domu na chwilę, aby się
poślizgać.
Dzień Bożego Narodzenia odznaczał się także różnymi
wróżbami dotyczącymi pomyślności na przyszły rok.
Powszechnie znane było prognozowanie pogody na cały
nadchodzący rok. Podobnie jak od św. Łucji, przez 12 dni od
Bożego Narodzenia do Trzech Króli obserwowano pogodę i każdy
z tych dni miał symbolizować jeden miesiąc w następnym roku.
Na badanym terenie nazywano ten czas "ruskim kalendarzem". Na
końcu konfrontowano wyniki jednej i drugiej obserwacji, czy się
zgadzają.
Znane są także przysłowia dotyczące przepowiadania
pogody i urodzajów. "Jak Boże Narodzenie zielone, to
Wielkanoc biała" lub "Jeśli zielono na Gody, to na
Wielkanoc śnieg zamiast wody". "Zielone Boże Narodzenie, a
Wielkanoc biała, z pola pociecha mała". W dzień Bożego
Narodzenia następowało zimowe przesilenie dnia z nocą,
zapoczątkowujące stopniowe wydłużanie się dnia. Fakt ten
znalazł swoje odzwierciedlenie w powiedzeniach: "W Boże
Narodzenie przybyło dnia na wołowe leżenie" lub "Na Boże
Narodzenie przybyło dnia na kurze stąpienie".
W tym dniu dziewczyny przeprowadzały wróżby
matrymonialne. Po obiedzie zbierały kości po mięsie i kładły
je na progu. Następnie spuszczały psa. Czyją kość porwał
pierwszą, ta pierwsza za mąż wyjdzie.
Dzień Bożego Narodzenia upływał w klimacie
serdeczności, atmosferze modlitwy, pogłębiając więź
pokoleń. Odpowiednio przygotowany dom, idealne porządki,
płonące świeczki na zielonym drzewku - to wszystko tworzyło
wspaniałą scenerię dla takich przeżyć. Ułatwiało skuteczne
przekazywanie treści ewangelicznej o wcieleniu i Bożym
Narodzeniu, jak również wiadomości z historii rodziny i
narodu.
Współczesne świętowanie Bożego Narodzenia
przebiega w nieco odmiennej atmosferze. Nie przestrzega się tak
rygorystycznie dawnych zakazów, choć każdy stara się, aby w
tak wielkie święto nie wykonywać żadnych prac poza
koniecznymi. Większość mieszkańców badanego terenu stara się
przeżyć ten dzień w gronie najbliższej rodziny. Rzadziej
jednak można słyszeć śpiewanie kolęd i pastorałek.
Częściej są one odtwarzane z taśm magnetofonowych. Dużo
czasu spędza się przed telewizorem, co sprzyja raczej
rozluźnieniu więzi rodzinnej. Pierwiastek religijny wypierany
jest przez szeroką laicyzację życia, co przyczynia się do
osłabienia charakterystycznej modlitewno-rodzinnej atmosfery.
◄ Powrót
|