|
Kult
Najświętszej Maryi Panny i świętych w adwencie
Wielką pomocą w
dobrym przygotowaniu się na święta Bożego Narodzenia jest
wstawiennictwo Matki Bożej i świętych, których wspomnienia
przypadają na okres adwentowy. Człowiek, w poczuciu swej
niegodności i słabości w drodze do Boga, zawsze szukał pomocy
u tych, którzy już tam dotarli. Maryja jako Matka Zbawiciela
jest przyczyną naszej radości i zbawienia. Jak cały świat
przez Nią otrzymał Zbawiciela, tak i za Jej pośrednictwem ma
zawitać Syn Jej do serca każdego człowieka. Święci, jako ci
którzy nas wyprzedzili na tej drodze, ukazują nam, jak
realizować powołanie, są też naszymi orędownikami u Boga. Na
adwent przypadają wspomnienia wielu świętych, ale wierni
największą uwagę skupiają na św. Andrzeju Apostole, św.
Barbarze, św. Mikołaju, św. Łucji oraz uroczystości
Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. Wokół tych
świąt obok elementów czysto kultycznych ukształtowało się
wiele wierzeń, tradycji i przysłów ludowych. W czasach, gdy
adwent trwał czterdzieści dni obejmował tzkże wspomnienia
św. Marcina (11 XI) i św. Katarzyny (25 XI). W Polsce wiele
zwyczajów ludowych było z nimi związanych, lecz na omawianym
terenie one nie występowały. Podobnie jest ze świętem św.
Tomasza, które dawniej obchodzono 21 grudnia.
Św. Andrzeja Apostoła (30
XI)
Cały
cykl obrzędowy jesienno-zimowy przebiega pod znakiem okazywania
czci zmarłym, poczynając od Dnia Zadusznego aż do święta
Trzech Króli. "W dobie przedchrześcijańskiej istniała w
tym czasie jedna tylko, długotrwała uroczystość tego rodzaju,
przypadająca na okres najkrótszych dni i nocy
najdłuższych". Wierzono wtedy w obecność dusz zmarłych
i wszelkiego rodzaju istot nadnaturalnych, oddawano cześć
zmarłym i wykorzystywano ich wieszczą siłę do praktyk
wróżbiarskich. Pod wpływem wierzeń chrześcijańskich zabiegi
te związane zostały z datami kościelnymi, między innymi z
dniem św. Andrzeja.
Św. Andrzej - rybak z Betsaidy Galilejskiej, brat
Szymona Piotra - był początkowo uczniem św. Jana Chrzciciela,
a potem został powołany przez Chrystusa na apostoła. Głosił
Ewangelię na czarnomorskich wybrzeżach Azji Mniejszej, u
Scytów, w Tracji i w Grecji, gdzie poniósł śmierć
męczeńską ok. 60 r., przywiązany do krzyża w kształcie
litery "X". Odtąd nosi on nazwę krzyża św.
Andrzeja.
Zwyczaj wróżenia w tym dniu powstał pierwotnie w
środowisku greckim, które miało świadomość pokrewieństwa
etymologicznego między imieniem świętego (Andreas) i grecką
nazwą męża czy mężczyzny (aner, z przypadkiem drugim andros)
i dlatego skłonne było upatrywać w tym świętym jakiegoś
osobliwego szafarza czy rozdawcę mężów, a w dniu jego
pamięci - czas wróżb specjalnie panieńskich. W literaturze
polskiej św. Andrzej wymieniany jest od dawna jako patron
dziewic. Na badanym terenie, oprócz wróżb panieńskich,
zdarzały się w tym dniu psoty i figle, których dokonywali
młodzi chłopcy. Malowali oni gospodarzom okna czarną farbą,
mówiąc z uśmiechem "u gospodarza noc". Najczęściej
robili to w domach, gdzie były młode panny. Z kolei tam, gdzie
mieszkał ktoś o imieniu Andrzej, furtki i bramy trzeba było
pilnować przez całą noc, gdyż potrafili je wynieść daleko
poza zagrodę. Zdarzało się nawet, że i wozy wystawiali na
dach stodoły. Młodzież męska psociła, a panny wróżyły,
chcąc dowiedzieć się czegoś o swej przyszłości. Powstało
nawet powiedzenie " Na świętego Andrzeja dziewkom z
wróżby nadzieja".
Zabiegi wróżebne, praktykowane w wieczór wigilijny
św. Andrzeja, nazywane są "andrzejkami". Tego
wieczoru panny schodziły się do jednej izby, zaczynając
wróżby od lania wosku. Roztopiony wosk wylewano przez dziurkę
od klucza na zimną wodę w naczyniu, po czym zastygłą formę
oświetlano tak, aby rzucała cień, a z jego kształtu
dziewczyny snuły prognozy na przyszłość. Jeżeli cień
przypominał postać mężczyzny, oznaczało to rychłe
zamążpójście. Do wróżb używano także obuwia. Dziewczęta
zdejmowały lewy but i przekładały na przemian od okna w
kierunku drzwi. Której but pierwszy okazał się na progu, ta
najprędzej wyjdzie za mąż. Znane też było wkładanie
gałązki wiśni lub czereśni do wody. Jeśli zakwitła w
święto Bożego Narodzenia, oznaczało to wyjście za mąż
jeszcze w tym roku. Niektóre dziewczyny, idąc spać, wkładały
pod poduszkę karteczki z wypisanymi imionami znajomych
chłopców, a po przebudzeniu się, ciągnęły losy. W ten
sposób mogły poznać imię przyszłego męża. Niektóre
wróżby andrzejkowe odbywały się na dworze, jak np. wróżenie
z kołków w płocie. Liczono kołki, gdy na ostatni przypadała
liczba parzysta, oznaczało to zamążpójście, jeśli
nieparzysta - panieństwo. Aby się dowiedzieć, kim będzie
przyszły narzeczony, na tej samej zasadzie liczono kołki w
płocie, wymawiając kolejno słowa "kawaler",
"wdowiec". Zdarzało się, iż w wieczorze andrzejkowym
brali udział chłopcy, przyglądając się temu, co robią
dziewczyny i rozweselając je.
Nie wszyscy mieszkańcy terenu parafii Gwizdów znali
praktykę wróżb. Powszechna była natomiast andrzejkowa zabawa
taneczna. Dawniej urządzano ją co wieczór, przez trzy kolejne
dni poprzedzające święto św. Andrzeja apostoła. Odbywała
się ona w domach, gdzie byli młodzi chłopcy lub dziewczyny,
przy muzyce, granej przez miejscową kapelę. Czasem, na
zakończenie zabawy, gospodarze częstowali wszystkich
śledziami.
Bogata obrzędowość związana z dniem św. Andrzeja,
wypierana jest współcześnie przez dyskoteki, prywatki czy
zabawy taneczne, zwane też "andrzejkami". Mają one
charakter towarzyskiej zabawy, pozbawionej elementów religijnych
i bogatych zwyczajów ludowych. Prawie całkowicie znikły
wróżby, a jeśli gdzieś są praktykowane, to tylko dla zabawy.
Św. Barbary (4 XII)
Na
dzień 4 grudnia przypada wspomnienie św. Barbary dziewicy i
męczennicy. Urodziła się w III w. w Nikomedii. W dzieciństwie
straciła matkę. Za rządów cesarza Maksymiliana Dazy została
ścięta przez ojca poganina, ok. 306 r. za przynależność do
chrześcijan. Św. Barbara czczona była od dawna zarówno w
Kościele wschodnim jak i zachodnim. Do Polski kult świętej
przeniknął z Europy Zachodniej, a na Śląsku był znany już w
XI w., w czym znaczny udział miał rozwój górnictwa. Jest ona
patronką dobrej śmierci, dlatego też za szczególną
opiekunkę obrali ją sobie ci, którym z racji wykonywanej pracy
śmierć najbardziej zagrażała, a więc flisacy, górnicy,
marynarze i strażacy.
Na terenie parafii Gwizdów św. Barbara czczona była
szczególnie w tej części, która wcześniej należała do
parafii Grodzisko Dolne, gdyż jest ona jej patronką. Dlatego w
dniu św. Barbary spora część parafian gwizdowskich spieszy na
odpust do Grodziska. W całej zaś okolicy znane są przysłowia
związane z tym dniem, odnoszące się głównie do prognozowania
pogody. "Barbara po wodzie - Boże Narodzenie po
lodzie" i odwrotnie oraz bardziej znane: "Na Barbarę
mróz - składaj chłopie wóz, a jak roztajanie - składaj
chłopie sanie".
Św. Mikołaja (6 XII)
Postać tego świętego łączy się z wieloma wyjątkowo
pięknymi legendami. Czczono go prawdopodobnie już od przełomu
IV i V w. najpierw w Konstantynopolu, później na całym
Wschodzie, a w połowie VIII w. kult św. Mikołaja dotarł na
Zachód.
Życie św. Mikołaja, tak bardzo upiększone przez
ludową wyobraźnię, do dzisiaj jest zagadką. Pewne jest tylko
to, że w początkach IV w. św. Mikołaj był biskupem Miry w
Azji Mniejszej. Zmarł prawdopodobnie 6 grudnia 350 roku. Jest
uważany za patrona więźniów, żeglarzy, panien bez posagu, a
także dzieci. W Polsce był czczony jako opiekun bydła, koni i
owiec. 6 grudnia modlono się, aby św. Mikołaj ochraniał
trzody przed wilkami.
Jednak najbardziej znany jest św. Mikołaj ze swej
dobroci i troski o bliźnich. Naśladując go, powstał w
pierwszej połowie XVIII wieku zwyczaj obdarowywania dzieci oraz
osób starszych i potrzebujących.
Na omawianym terenie zwyczaj ten jest dość
powszechny. W okresie międzywojennym i po drugiej wojnie
światowej "św. Mikołaj" chodził po wsi i
wstępował do domów, gdzie były małe dzieci. Był nim
mężczyzna przebrany w długi kożuch, niekiedy odwrócony, w
"czapkę biskupią", czyli mitrę i długą białą
brodę z wełny lub waty. W ręku miał drewnianą laskę, czasem
owiniętą w "złotko", zwaną pastorałem. Na szyi
wieszał sobie długi "różaniec" zrobiony z
kasztanów. Towarzyszyli mu "anioł i diabeł".
"Anioł" miał na głowie białą perukę, a z tyłu na
plecach przymocowane skrzydła. Wchodząc do domu dzwonił
dzwonkiem. "Diabeł" natomiast straszył dzieci nie
tylko swym wyglądem. Kiedy nie chciały wstawać z łóżka,
gdyż była to już późna wieczorna pora, mówił im iż
pójdą do piekła. "Św. Mikołaj" chodził z dużym
koszem, w którym nosił podarunki. Rozdawał je dzieciom, ale
najpierw żądał od nich odmówienia pacierza. Ówczesne podarki
stanowiły ciastka lub cukierki. Często jednak żartem rozdawał
obarzanki z brukwi i buraków lub całe, zawinięte w
"złotko". Mogły to też być ziemniaki lub zwykłe
patyczki owinięte. Takie podarki świadczyły tylko o wielkiej
biedzie i ubóstwie na wsi.
Z biegiem czasu zakorzenił się zwyczaj zostawiania
prezentów od "św. Mikołaja" pod poduszką, co
czynili rodzice. Dzieciom grzecznym wkładano buty, ubranie,
ołówek lub zeszyt oraz słodycze. Rodzice starali się dać
swoim pociechom to, co im było najbardziej w danym czasie
potrzebne. Zaś dzieciom niegrzecznym wkładano rózgę,
przybraną wstążką. Często rodzice chrzestni przynosili
dzieciom "mikołaja". W domach, gdzie była wielka
bieda i liczna rodzina, nie obdarowywano dzieci, jednak rodzice
pamiętali o tym świętym, opowiadając przy tej okazji legendy
o św. Mikołaju, a zwłaszcza o tym, jak jeździł nocą saniami
i wrzucał podarki przez okna.
Z inicjatywy księży pojawiła się tradycja
organizowania spotkań ze "św. Mikołajem" w kościele
przy współpracy z rodzicami. Zwyczaj ten był praktykowany w
grodziskim kościele, a do niedawna także w miejscowym, lecz
ostatnio z braku zainteresowania rodziców, rozdawanie podarków
"od św. Mikołaja" ogranicza się tylko do
ministrantów.
Zwyczaj wkładania podarków pod poduszkę przetrwał
na badanym terenie do dziś. Czasem też można spotkać
przebranego "Mikołaja" chodzącego po wsi. Pomimo
powagi trwającego adwentu dzień św. Mikołaja przeżywany jest
w atmosferze ogólnej radości, szczęścia i pamięci o
najbliższych.
Niepokalane Poczęcie NMP
(8 XII)
8 grudnia przypada uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP.
Kult Maryi Niepokalanie Poczętej istniał wśród wyznawców
wiary chrześcijańskiej na długo przedtem, zanim papież
ogłosił dogmat o Niepokalanym Poczęciu. W Kościele wschodnim
już w VIII w. zaczęto obchodzić to święto, a w w. IX
przyjęło się na Zachodzie. Do Polski dotarło pod koniec XIV i
na początek XV wieku. Już w XIV w. wszystkie katedry w Polsce
miały ołtarze poświęcone Niepokalanej. Wyrazem wiary ludu
były godzinki o Niepokalanym Poczęciu. Papież Pius IX 8
grudnia 1854 roku ogłosił dogmat o Niepokalanym Poczęciu NMP.
Uroczystość ta została wkomponowana w cały okres pokuty,
duchowego odrodzenia i jednocześnie przygotowania na przyjście
Zbawiciela na ziemię. Maryja nie mająca żadnej skazy
grzechowej jawi się ludziom jako niedościgniony ideał, a
zarazem przykład bezgranicznego zawierzenia Bogu. Niepokalana
Dziewica wskazuje na czystość sumienia jako najlepszy sposób
oczekiwania na przyjście Pana. Uroczystość Niepokalanego
Poczęcia jest jakby brzaskiem przed wschodzącym słońcem
narodzenia Jezusa Chrystusa.
Wierni parafii Gwizdów otaczają Matkę Bożą
szczególną czcią. Dzień Niepokalanego Poczęcia NMP jest
dniem świętym. W dawnych czasach każdy starał się wstać jak
najwcześniej, by podążyć do Matki Bożej Leżajskiej, Matki
Bożej Pocieszenia. Uczestniczono w roratach przygotowując się
do pełnego udziału w sumie odpustowej, a także spowiadano się
na święta. Po powrocie do domów wykonywano tylko prace
konieczne. Świąteczny obiad i powstrzymanie się od ciężkiej
pracy podkreślało świąteczny charakter tego dnia.
Święto stało się szczególną okazją do
zanoszenia różnego rodzaju próśb do Matki Bożej.
Obowiązkiem było odmówienie modlitwy różańcowej, na co
rodzice zwracali dzieciom szczególną uwagę. Obecnie w
kościele parafialnym uroczystość Niepokalanego Poczęcia jest
poprzedzona nowenną. Wierni biorą w niej liczny udział. Mimo
pracy zawodowej i nauki w szkole, dzień ten zachował charakter
świąteczny.
Św. Łucji (13 XII)
Przed rokiem 1600 dzień św. Łucji przypadał 23 grudnia.
Dopiero w XVII w. przy zmianie kalendarza kościelnego został
przesunięty na 13 grudnia. Pomimo zmiany, szereg wróżb i
przysłów pozostało nadal aktualnych, chociaż utraciły swój
pierwotny sens.
Św. Łucja poniosła śmierć męczeńską w
Syrakuzach na Sycylii ok. r. 304. Uważana jest za patronkę
chorych na oczy. Wszystkie inne wiadomości o jej dziejach są
raczej legendarne. Imię Łucja wywodzi się z łacińskiego
słowa lux - lucis, czyli światło. Należy ono do
symboliki adwentowej. Łucja, znaczy świetlana.
"Świeci" jako panna mądra, idzie z zapaloną lampą
na spotkanie Jezusa, tak jak ludzie ciemnym świtem na roraty.
Dzień św. Łucji ma też swoje zwyczaje ludowe.
Powszechne były wróżby przepowiadające pogodę na cały rok.
Od św. Łucji do Bożego Narodzenia jest 12 dni. Odnotowywano
pogodę każdego dnia i z tego wróżono jaki będzie
poszczególny miesiąc przyszłego roku. Czas ten niektórzy
nazywają "polskim kalendarzem", a czas od Bożego
Narodzenia do Trzech Króli "ruskim kalendarzem".
Obserwując pogodę w te dni, porównują obydwie przepowiednie.
Niekiedy obserwowano pogodę przed i po południu, co
przepowiadało aurę pierwszej i drugiej połowy danego
miesiąca. Znane są powszechnie i na tym terenie powiedzenia
"Św. Łuca dnia przyrzuca" lub "Na świętą
Łucę noc się z dniem tłuce", choć są one teraz
nieaktualne, gdyż przesilenie zimowe, po którym zaczyna się
wydłużenie dnia i skracanie nocy następuje 23 grudnia. Z
przybywaniem dnia związane są też inne powiedzenia. "Na
Boże Narodzenie dzień dłuższy na wołowe leżenie. Na Nowy
Rok - na wilczy skok. Na Trzech Króli dzień dłuższy o
godzinę". Do przepowiadania pogody służyła także
gałązka wiśni lub czereśni, którą wkładano do naczynia z
wodą. Jeśli zakwitła na święto Trzech Króli zwiastowała
urodzaj w tym roku. Zwracano również uwagę na szron
pokrywający drzewa. Mówiono: "Gdy w adwencie sadź na
drzewie się pokazuje, to rok urodzajny nam zwiastuje".
Obecnie, na badanym terenie, zwyczaj prognozowania pogody w
dzień św. Łucji jest praktykowany tylko przez nielicznych
najstarszych mieszkańców.
Sumując opisane
wyżej zwyczaje i wierzenia ludowe związane z okresem adwentu,
występujące na terenie parafii Gwizdów, należy stwierdzić,
że były one znane, szeroko rozpowszechnione i obejmowały
niemal wszystkie dziedziny życia. W wielu przypadkach stanowiły
połączenie elementów ludowych z religijnymi, przez co
przyczyniały się do głębszego przeżywania świąt i
wspomnień liturgicznych tego okresu. Godny ponownego
podkreślenia jest fakt bardzo rodzinnego przeżywania adwentu.
Szczególnie podczas długich wieczorów spędzanych razem można
było wspólnie pracować i modlić się, uczyć się śpiewu
kolęd i prowadzić ciekawe rozmowy. Równocześnie był to okres
pokuty i umartwienia, mający na celu przygotowanie na przyjście
Zbawiciela. Oczekiwanie nie było jednak pozbawione chwil
radości i szczęścia.
Obecnie wiele z tych zwyczajów zanikło, znane są
jedynie starszemu pokoleniu, które jeszcze je pielęgnuje, choć
już w skromniejszej niż niegdyś formie. Nie ma już spotkań
sąsiedzkich podczas długich adwentowych wieczorów. Ludzie
zajęci są swoimi sprawami, dużo czasu spędzają przed
ekranami telewizorów. Taki stan rzeczy z pewnością jest
wynikiem wielu czynników, takich jak: wpływ przeobrażenia
struktur społecznych wywołanych rozwojem techniki, zmiana
mentalności młodego pokolenia, czy też modna w ostatnim czasie
chęć "dążenia do Europy", polegająca na akomodacji
często płytkich zwyczajów obcych narodów, za cenę
wyrzeczenia się bogatego dziedzictwa własnej kultury, w czym
niemały udział mają środki społecznego przekazu.
Konieczne więc zdaje się być propagowanie i
zachęcanie młodzieży do zapoznawania się i praktykowania
starych, narodowych zwyczajów i obrzędów związanych z
przeżywaniem okresu adwentu.
◄ Powrót
|