Maria Kuczerenko * ZWYCZAJE, OBRZĘDY ORAZ WIERZENIA ADWENTOWE I BOŻONARODZENIOWE W PARAFII GWIZDÓW * Gwizdów 1999

KOLĘDA MISYJNA

Osoby:
Góral, górnik, dziewczynka i trzej królowie.

Śpiew: "Wśród nocnej ciszy"

Góral:
Jo wstołem pirsy łod moich łowiecek. Kapelus na głowe, łoscypka do rynki i lece powitać Dzieciątko!

Górnik:
Jo tyż nie gorszy. Mi się spać nie chce, kiedy tako jasność z nieba bije i śpiewanie anielskie słychać gdziesik w dali. Chwyciłech kawołek wongla, coch wczorej fedrował na przodku, czopka poprawiłech na głowie, coby piknie mi stercała i z górolem co akurat lecioł do szopki nadążomy.

Dziewczynka:
A ja miałam kłopoty ze wstawaniem. Tak wiele było do odrobienia lekcji na jutro, że zasnęłam nad książką jak suseł i nawet nie wiem jak znalazłam się w łóżku. Aż tu w środku nocy zbudził mnie jakiś rwetes. Słyszę dzwonki i głosów tyle, że aż trudno odróżnić słowa, a nawet psy jakoś dziwnie radośnie ujadają. Myślę, co się dzieje? Trzeba natychmiast zobaczyć. Podbiegłam do okna i wtedy wszystko stało się jasne: to karawana z Trzema Królami śpieszyła do Betlejem. Tego przespać nie mogłam i dlatego jestem tu z nimi.

Kacper:
Już dwa tysiące lat wędrujemy i wszystkich pytamy po drodze, czy słyszeli, że narodził się Król całego świata!

Melchior:
Tak wielu nic o tym nie wie, wzrusza ramionami i idzie ślepo dalej w swoją stronę.

Baltazar:
Niektórzy się dziwią, po co nam dzisiaj jakiś Król potrzebny? Bez Niego sami sobie lepiej poradzimy!

Kacper:
Wielu jest jednak takich, którzy wiedzą o jakiego Króla chodzi. Zostawiają na chwilę swoje zajęcia i wędrują przez świat razem z nami.

Melchior:
Każdy jakiś dar zabiera ze sobą. Nikt nie chce stawać przed Dzieciątkiem z pustymi rękami.

Baltazar:
Nasze dary: złoto, kadzidło i mirra mówią wiele. Małego Jezusa witamy na ziemi jako Króla, a Królowi złoto się należy. Witamy Go też jako Boga, a Bogu kadzidło w ofierze składamy i witamy Go jak naszego Zbawiciela, więc Mu mirrę niosę.

Kacper:
Te dary choć wielkie, już Go dziś tak nie cieszą. On patrzy na serca tych, którzy w Niego wierzą.

Melchior:
Dziwne, że potrafi rozmawiać bez słów i wszystko rozumieć.

Baltazar:
A jaka to dla Niego wielka radość, że nie tylko my zwiastujemy o Jego narodzeniu w ubogiej stajence.

Kacper:
Bo On chce, żeby wszyscy w Niego wierzyli i poznali Jego miłość największą na świecie.

Melchior:
Przyjmujemy więc do naszej karawany z radością.

Baltazar:
Jest nas coraz więcej!

Góral:
Chyba sie nie dziwujecie ze my tyz do wos przyśli łopowiadać wom ło Maluśkim Dzieciąteczku.

Górnik:
Przeca my w Niego wierzymy i kochomy Go nad życie.

Dziewczynka:
A ja bym chciała, żeby cały świat uwierzył, żeby nie było ani jednego dziecka, które nie mogłoby kochać Pana Jezusa, bo o Nim nie słyszało. Niosę wiec wszystkie dobre uczynki, które zbierałam w adwencie, może one trochę pomogą, żeby inni uwierzyli w Niego.

Górnik:
A ja oprócz fajny roboty, to jeszcze obiecołech Jezusowi codziennie rzykać - po waszemu modlić się - za tymi co o Niem nic nie wiedzom, żeby kiej się zwiedzieli od misjonarzy i ochrzcili jako my.

Góral:
A dyć jo nie wstydom sie prosić wos ło jakosik łofiare na święte misyje. Kazdy moze cosik pomóc. A kto łokscony, to jego łobowiązek. Jeśli wase zycenie, dajcie nawet małą kapke. Z góry jak smerecki wysokie piknie dziękujemy i syćkiego dobrego wom zycymy.

Dziewczynka:
A Pan Jezus niech wam błogosławi, byście zawsze byli szczęśliwi. Szczęść Boże!

Dziękują i wychodzą ze śpiewem: "Pójdźmy wszyscy do stajenki".

◄ Powrót