Maria Kuczerenko * ZWYCZAJE, OBRZĘDY ORAZ WIERZENIA ADWENTOWE I BOŻONARODZENIOWE W PARAFII GWIZDÓW * Gwizdów 1999

MISTERIUM BOŻEGO NARODZENIA

Osoby:
Recytator I, Recytator II, Maryja, Józef, Anioł Gabriel, Gospodarz I, Gospodarz II, Pastuszek, Pasterz I, Pasterz II, Pasterz III, Pasterz IV, Pasterz V, Król I, Król II, Król III, Anioł I, Anioł II, Anioł III, Anioł IV, Anioł V, Anioł VI, Anioł VII, Anioł Polski, Ślązak, Krakowiak, Kaszub, Murzynek, Dzieci, Dziewczyna, Chłopiec.

AKT I

Scena I

(wnętrze domu nazaretańskiego, Maryja klęcząc modli się. W tym czasie schola śpiewa kolędę: "Cicha noc")

Recytator I:
"W on czas posłany został od Boga Anioł Gabriel do miasta galilejskiego, którego imię Nazaret, do Panny poślubionej mężowi, któremu było na imię Józef z domu Dawidowego, a imię Panny Maryja".

Recytator II:
W głębi domu, w małej izdebce klęczała Najświętsza Panienka i modliła się gorąco. Nie słyszała śpiewu ptasząt, nie czuła zapachu kwiatów nie widziała promieni słońca. Cała Jej dusza tonęła w miłości i tęsknocie.

Maryja:
Spuśćcie nam na ziemskie niwy.

Recytator II:
Całą swą miłość i całą tęsknotę słała ku niebu. Promienie złote gasły w obliczu Jej czystości i piękności. Z miłością Bóg patrzył na Maryję.

(wchodzi Anioł Gabriel)

Anioł Gabriel:
Bądź pozdrowiona, łaski pełna, Pan z Tobą.

Recytator I:
A gdy Ona usłyszała, zatrwożyła się na mowę jego i myślała, jakie by to było pozdrowienie. I rzekł Jej Anioł:

Anioł Gabriel:
Nie bój się Maryjo, albowiem znalazłaś łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna i nazwiesz imię Jego Jezus, Ten będzie wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego i da Mu Pan Bóg stolicę Dawida - ojca Jego i będzie panował w domu Jakubowym na wieki, a królestwu Jego nie będzie końca.

Maryja:
Jakże to się stanie?

Anioł Gabriel:
Duch Święty to sprawi.

Maryja:
Oto, ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego.

(Anioł Gabriel wychodzi, Maryja wstaje; Wchodzą aniołowie z liliami. Po chwili aniołowie obok Maryi w czasie śpiewu kolędy "Mroźna cisza" schodzą ze sceny)

Scena II

Recytator I:
I stało się, w one dni wyszedł dekret od cesarza Augusta aby spisano wszystek świat. Cyryl, wielkorządca Syrii, z rozkazu cesarza Augusta, poddanym swoim przez heroldów obwieszcza: "Niechaj każdy śpieszy do miasta swego pochodzenia, by dać się zapisać w księgi".

Recytator II:
Różni ludzie idą, jadą - śpieszą do miast swoich.

(przez scenę przesuwa się tłum podróżnych)
Jedni z nich prowadzą wielkie, garbate wielbłądy, inni jadą na osiołkach, a najbiedniejsi idą pieszo. Wieczór jest chłodny. Wiatr szumi po gałęziach, na niebie błyszczą pierwsze gwiazdy.

(wchodzi Józef z Maryją na scenę)

Recytator I:
Idzie też i Józef z Galilei z miasta Nazaretu do Judei do miasta dawidowego, które zowią Betlejem.

Recytator II:
Młodziutka Maryja zmęczona drogą, wypatruje w dali miasta.

Maryja:
Jakże ciasno będzie dziś w Betlejem. Czy znajdzie się dla nas miejsce? czy zechce nas kto przyjąć?

Józef:
Spocznij, Maryjo, pójdę zapytam.

(podchodzi do drzwi ustawionych z boku sceny i puka - drzwi się otwierają)

Józef:
Czy będziecie mogli nas przyjąć do jutra? Jesteśmy z daleka, bo aż z Nazaretu.

Gospodarz I:
Na co? Dwie osoby? Idźcie szukać miejsca gdzie indziej.

(Józef podchodzi do drzwi z drugiej strony sceny i puka. Drzwi się otwierają)

Józef:
Jesteśmy podróżni, bardzo zmęczeni, czy będziecie nas mogli przenocować? Zapłacimy wam, choć niewiele.

Gospodarz II:
Dla biedaków nie ma miejsca!

(Józef zasmucony podchodzi do Maryi)

Józef:
Ludzie nie chcą nas przyjąć.

Maryja:
Ludzie nie chcą nas.

Józef:
Maryjo, biedna Ty Panienko moja, usiądź tu proszę. Jeszcze poszukam, może znajdę miejsce dla Ciebie Maryjo!

Maryja:
Dla mojego Syna.

(Józef odchodzi, Maryja siada)

Scena III

(zbliża się pastuszek, rozgląda się i mówi do siebie)

Pastuszek:
Kto tu siedzi na kamien
Jakaś niewiasta? I płacze...
Kto ona? - nie wiem, podejdę bliżej,
Kto to jest - z bliska zobaczę.
Jaka piękna! Zda się prawie,
Że blask od Niej dziwny płynie,
Chociaż biednie jest odziana.
Co robi tu o tej godzinie?
czemu płacze? Może spytać,
Może nie wie, gdzie Jej droga?
Ale nie śmiem się przybliżyć,
Taka piękna, choć uboga.

(siada pastuszek, Józef wraca)

Józef:
Maryjo, tak mi przykro! Zrobiłem co jest w mojej mocy. Ale bez złota nikt nie chce dać noclegu.

Pastuszek:
Panie!

Józef:
Co chłopcze?

Pastuszek:
My nie mamy domu, bośmy pasterze i nawet stąd blisko
Nasze pastusze palimy ognisko,
Ale słyszałem, żeście noclegu szukali
I wszędzie niegościnnie was ludzie wygnali.
Więc jeśli innej nie macie gospody,
To przenocujcie w stajence, wśród trzody.
Zawsze to lepiej gdy są cztery ściany,
Choć trochę dziurawe i choć dach łatany.
Bydląt w stajni nie ma, słomy wam przyniosę.
Cieplej będzie jak na dworze! Pójdźcie ze mną, proszę.

Maryja:
Bóg ci zapłać stokrotnie, pastuszku mój drogi!

Pastuszek:
Nie ma za co. W tak niegodne prowadzę was progi.
Nie śmiałbym się w głos odezwać, ni rozmawiać z Wami
Lecz przejąłem się serdecznie Waszymi troskami!

(wszyscy kierują się do wyjścia ze sceny)

Józef:
Widzisz chłopcze, Pan Bóg czasem wiedzie taką drogą,
Której ludzie najmądrzejsi zrozumieć nie mogą.

Scena IV

Recytator II:
I byli w tejże krainie pasterze czuwający i odbywający straże nocne przy trzodzie swojej.

Recytator I:
Noc była cicha i pogodna, dziwnie uroczysta. Zmęczeni pracą pasterze ułożyli się posnęli. Jeden tylko czuwał. Wznosił swe oczy w błękit nieba, a myśli kierował ku Temu, który czuwał nad światem całym i nad nim, biednym pastuszkiem, więc modlił się sercem prostym i gorącym.

Pasterz I:
Ku Tobie, Ojcze na niebie, serdeczną prośbę moją ślę. Wspieraj mnie w każdej potrzebie, z ufnością błagam Cię.

Recytator II:
Umilkł i bacznie rozejrzał się wkoło. Noc w cudnych blaskach jasności się mieni. Obłok świetlany spływa na pastwisko. Więc budzą się wszyscy i stają zdumieni.

Pasterz I:
Bracia, patrzcie jeno, jak niebo goreje,
Znać, że coś dziwnego w Betlejem się dzieje.
Rzućmy budy, warty, stada; niechaj nimi Pan Bóg włada.
A my do Betlejem, a my do Betlejem, do Betlejem!

Wszyscy pasterze:
Rzućmy, budy, warty, stada; niechaj nimi Pan Bóg włada.
A my do Betlejem, a my do Betlejem, do Betlejem!

(zjawia się anioł, pasterze cofają się przerażeni)

Recytator I:
A oto Anioł Pański stanął przy nich i jasność Boża zewsząd ich oświeciła i rzekł im Anioł:

Anioł Gabriel:
Nie bójcie się, bo oto opowiadam wam wesele wielkie, że się wam narodził Zbawiciel, którym jest Chrystus Pan w mieście Dawidowym.

Pasterz I:
Jaki znak ujrzymy? Gdzie Dziecię znajdziemy?

Anioł Gabriel:
Znajdziecie Dzieciątko owinięte w pieluszki i położone w żłobie.

Pasterz I:
Ujrzymy Dzieciątko, znajdziemy je w żłobie.

(wszyscy schodzą ze sceny, schola śpiewa kolędę: "Maleńki Jezu")

Scena V

(zza sceny wychodzą Trzej Królowie)

Recytator II:
Gdy się tedy narodził Jezus w Betlejem Judzkim za dni króla Heroda, oto Mędrcy ze Wschodu przybyli.

Recytator I:
Bogaty i piękny orszak zbliża się do miasta Jerozolimy. Na czele jego kroczyli trzej podróżni. Jeden miał twarz czarną, drugi brunatną, a trzeci jasną. Zmęczeni drogą sędziwi królowie, szukali pilnie znaku na niebie, który ich dotąd prowadził.

Król I:
Gdzie jest ten, który się narodził, król żydowski?

Król II:
Albowiem widzieliśmy gwiazdę Jego na wschodzie.

Król III:
I jedziemy pokłonić się Jemu

Recytator I:
Dowiedział się o tym król Herod, zatrwożył się i cała Jerozolima z nim, więc wezwawszy przedniejszych kapłanów i starszych ludu, pilnie się dowiadywał gdzie się miał narodzić Chrystus. A oni rzekli:

Recytator II:
W Betlejem Judzkim, bo tak jest napisane przez proroka: "A ty Betlejem, ziemio Judzka, żadna miarą nie jesteś najpodlejsza między książęty Judzkimi, albowiem z ciebie wyjdzie wódz, któryby rządził lud mój Izraelski".

(królowie schodzą ze sceny, a schola śpiewa kolędę: "Maleńka miłość...")

AKT II

Scena I

Recytator II:
Wiatr jęczy, zawodzi, targa gałęziami, -
O żeby zatargał i wstrząsnął sercami,
Duszami ludzkimi, które śpią,
O swojej wygodzie tylko śnią.
Niech wzbudzą się dusze, serca się otworzą,
I staną się Betlejem, gospodą niech staną się Bożą!

Recytator I:
Wiatr się wdziera poprzez ściany, po stajence hula.
W żłobie leży Pan nad pany, Matka Go otula.
W żłobie leży Pan Wszechmocny - Niemowlątko małe.
Opuszczone w twardym sianie, z zimna drżące całe.

(na scenę wchodzą: Maryja, Józef i aniołowie)

Anioł I:
W tej Bożej nocy, świętej godzinie,
Kiedy Maryja powiła Syna,
Aniołów jasnych zleciał huf
By Dzieciątku nucić do snu,
By wśród ubogich stajenki ścian
Czcić Boga, który ciałem się stał!

Maryja:
Maleńki Jezu, uśnij mi
W tą cichą świętą noc.
Maleńki Synku słodko śpij!
W tą cichą świętą noc.
Oczęta swoje Boskie zmruż
Dokąd nie błyśnie promień zórz
Twa mała spocznie skroń.
maleńki Jezu, lulaj mi,
Maleńki Jezu, śpijże, śpij,
Tyś Syn mój, Stwórca, Pan!

Anioł II:
Któż Mu zastąpi niebios pokoje,
Białych aniołów niewinność, śpiew?

Anioł III:
Na ziemi znajdzie trudy, znoje,
A wreszcie mękę, cierpienie krew.

Anioł IV:
Czemu płacze w żłobie, maleńka Dziecina?

Anioł V:
Jaka może być tych smutków poważna przyczyna?

Anioł VI:
Cicho, cicho Dzieciąteczko, nie płacz, nie płacz już.
Matka Twoja Ci zaśpiewa, a Ty oczka zmruż.

Maryja (śpiew):
Lulajże Jezuniu...

Anioł VII:
Ja pragnę gwiazdkę zaświecić nad stajenką, nad szopką ubogą,
By do Boga, do Jezusa, wszystkim ludziom wskazać drogę.

Scena II

Józef:
I wezwał pierwszych, wezwał was, byście wy utrudzeni,
Pierwsi poznali szczęścia blask, odeszli stąd umocnieni.

Pasterz I:
Do Betlejemu, pełni radości,
Śpieszmy powitać Jezusa małego,
Który dziś dla nas cudem miłości
Zstąpił na ziemię z nieba wysokiego.

Józef:
Patrzcie pasterze, to dla was Dziecina mała
Leży na sianku z zimna drżąca cała.

Maryja:
Zbliżcie się pasterze do Waszego pana
I w kornym pokłonie, zegnijcie kolana.

Pasterz II:
O mój Jezu, mój maleńki,
czemu Ci Matuś nie dała sukienki?
Nie miała czym okryć Cię Panienka Święta
I drżą z zimna Twoje Najświętsze Rączęta.

Pasterz III:
Czy trzeba Ci było Dziecię, niebieskie opuszczać raje? Patrzeć jak szary dzień wstaje, jak kwiaty od chłodu giną?

Pasterz IV:
Mogłeś rączkami gwiazdy złote poruszać i słońce cudne zapalać i kwiaty nowe budować.

Pasterz V:
A Ty wybrałeś twardy żłób zamiast miękkiego łoża i zimno i chłód jest dziś Twoim udziałem.

Scena III

Recytator I:
Gwiazda złota ich wiedzie przez puszcze i przez morza, zawsze płonąc na przedzie jako latarnia Boża. A znużeni podróżą, wieczorną cichą porą, ujrzeli szopę niedużą, nad którą światło gorze.

Recytator II:
I wszedłszy w dom, znaleźli Dziecię z Maryja Matką Jego, a upadłszy na kolana pokłonili się Jemu. A otworzywszy skarby swe, ofiarowali Mu złoto, kadzidło, mirrę.

Król I:
Witaj nam Dziecino święta, słodkie dzieciąteczko!
Witaj w nędznej stajence, na biednym sianeczku.
Witaj nam Józefie święty, Opiekunie drogi,
Tobie też Najświętsza Panno padamy do nogi.

Król II:
W stajence przy Matce, śpijże dziecino!
Niech Ci chwilka po chwileczce słodko, mile płyną.
Niech Ci płyną ot tak jasno, jak ta zorza świeci,
Nim do ludzkich cierpień staniesz, by zbawić Twe dzieci.

Król I:
Więc przyjmij ode mnie złoto świecące,
Które Ci niosę sercem gorącym.

Król II:
Kadzidło wonne u stóp Twych złożę.

Król III:
I skarby mirry Tobie otworzę.

Królowie (razem):
Hołd Ci składamy, Wszechmocny Panie,
Złożony w żłóbku na wonnym sianie.

(schola śpiewa: "Chrystus Zbawiciel...")

AKT III

Scena I

Recytator II:
Idą, idą, wszyscy idą, słyszą głos ten i wezwanie.

Recytator I:
Czują, że to wielka chwila, czują, że coś dziś się stanie!

Anioł Polski:
Z dalekiej Polski idziemy, daleka to droga.
Ale Polak nie zna przeszkód, na drodze do Boga!
Polska! Tyś mi kazał, Panie, strzec polskiego ducha.
O, niech z Tobą niebo całe o jej męstwie słucha!
Żaden naród tak nie kocha, jak Polak, swej ziemi,
W której każda skiba roli, krwią się w słońcu mieni!

Ślązak:
Od Śląska naszego my tu przyszli,
Od końca, do końca wszyscy.
Strzeżemy Ci naszej wiary,
Niesiemy Ci Jezu dary.
Oto serca takie złote, mój Boże,
Niech Ci płoną, niech Cię grzeją.

Krakowiak:
Od Krakowa ciemny las, od Krakowa ciemny pas.
Jezus Malusieńki, ze swojej stajenki błogosławi rączką nas!
Siedmiobarwnej tęczy smug, przez niebiosa rozsłał Bóg.
Aniołowie noście, po tęczowym moście,
Moje serce pod ten próg, gdzie przebywa Pan, mój Bóg!

Kaszub:
A ja jestem stąd,
Gdzie Bałtyku fale biją o nasz ląd.
Pobłogosław Jezu drogi,
Naszej ziemi morskiej progi.

Murzynek:
Witam Cię Jezu, mój panie, w żłobie położony.
Wiem, Tyś Królem wszystkich ludzi, chociaż bez korony!
Spóźniłem się do stajenki, bom z dala, z Afryki.
Ja, murzynek Sambo, mały i troszeczkę dziki.
Czarny jestem, cały czarny, ale się nie lękaj,
Bo ma dusza jest już biała, jak ta sukienka
I tak bardzo się cieszyłem, że Ciebie zobaczę.

Dzieci:
Niech się ucieszą serca te, co smucą się i płaczą.
Niech się ucieszą serca te i szczęście swe zobaczą.
Do najuboższych poleć chat o wieści prosto z nieba.
Nadziei złoty rzucaj kwiat, do najuboższych poleć chat.

Anioł I:
Wszyscyśmy się tu zebrali, byśmy Cię Jezu witali.
Pochwalić Maleńkiego i Maryję Matkę jego.
Chrześcijaństwa my przedmurze, niejedną przetrwali burzę;
Nie zastraszą nas gromami - byleś Jezu Ty był z nami.

Dziewczyna (do ludzi):
A ja wam powiadam matulu, że mi coś w duszy się klei, Że nam się Pan Jezus narodził tu w Polsce, nie w żadnej Judei. Matulu, gdzież jak nie w Polsce biedniejsze te chłopskie strzechy? Gdzież bardziej na świecie niż u nas potrzeba osłody, pociechy?

Chłopiec:
Gdzie więcej na ziemskim padole spłynęło łez, krzywdy i bólu? Gdzie dola narodu smutniejsza, powiedzcie sumiennie matulu? I cóż kiedy se tak popłakuję, cos w duszy mi cięgiem się klei,
Że i u nas jest w Polsce Betlejem, nie gdzieś tam w zaświaty, w Judei.

Dziewczyna:
Grają lasy, szumią drzewa rozśpiewane jak organy.
Las się zorzą wypromienia, cały złoty i różany.
Grają lasy, szumią drzewa rozśpiewane jak organy.
A Maryja Dziecię niesie, w ten nasz polski kraj spłakany!

Chłopiec:
I przyszła do nas Boża dziecina -
Na chłodnym sianku w stajence lśni.
"Luli Syneczku" - drży pieśń matczyna,
A w oczach Matki lśnią srebrne łzy.
I cudne pieśni anielskie płyną
Gdzieś spod strzech:
"Błogosław ludziom, Boża Dziecino,
Błogosław ziemi" - brzmi cudny śpiew!

Dziewczyna:
Błogosław Dziecię polskiej krainie,
Niech brat na brata nie wznosi dłoni,
Niech spokój po niej szeroko płynie.
Błogosław Polsce - od wrogów ją broń!

Wszyscy:
O Zbawicielu, o Dziecię Boże!
U Twojej stajenki otwartych wrót,
Składa dziś Tobie w wielkiej pokorze
Swe serce wierny, Twój polski lud.

(na zakończenie wszyscy aktorzy razem z widownią śpiewają ostatnią zwrotkę kolędy "Bóg się rodzi" - "Podnieś rękę Boże Dziecię...")

◄ Powrót