Maria Kuczerenko * ZWYCZAJE, OBRZĘDY ORAZ WIERZENIA ADWENTOWE I BOŻONARODZENIOWE W PARAFII GWIZDÓW * Gwizdów 1999

KOLĘDY I PASTORAŁKI

"O gwiazdeczko"

O gwiazdeczko coś świeciła nad stajenką tam
Powiedzże mi gwiazdko miła, powiedz gwiazdko nam.
Któż ci mleczne wskazał drogi, żeś przebyła świat
I przed Boży tron ubogi Mędrcom słałaś ślad (bis).

Wszechmogący Stwórca ziemi życie we mnie wlał
I drogami błękitnymi do Betlejem słał,
Bo jak anioł wiódł pasterzy w betlejemski próg,
Tak przeze mnie wieść się szerzy gdzie zrodzony Bóg (bis).

"Przylecieli tak śliczni anieli"

Przylecieli tak śliczni anieli, na skrzydełkach złote piórka mieli.
Przynieśli nam wesołą nowinę, Panna czysta zrodziła Dziecinę (bis).

A zrodziwszy w pieluszki powiła, a powiwszy siankiem Go okryła.
Leży, leży Jezus malusieńki, leży, leży Jezus nagusieńki (bis).

Zdjęła Panna swój rąbeczek z głowy, ściele w żłóbku Panu Jezusowi.
Ach lulajże drogie Dziecię moje, ja Cię kocham ponad życie swoje (bis).

Pastuszkowie grajcie Stwórcy swemu w tej stajence dla nas zrodzonemu,
Proście Pana by nas błogosławił tu na ziemi i w niebie postawił (bis).

"W dzień Bożego Narodzenia"

W dzień Bożego Narodzenia, radość wszystkiego stworzenia.
Ptaszki w górę podlatują, Jezusowi przyśpiewują, przyśpiewują.

Słowik zaczyna dyszkantem, szczygieł mu dobiera altem,
Szpak tenorem krzyknie czasem, a gołąbek gruchnie basem, gruchnie basem.

Wróbel, ptaszek nieboraczek, usiadłszy śpiewa jak żaczek:
Dziw, dziw, dziw, dziw, dziw nad dziwy, narodził się Bóg prawdziwy, Bóg prawdziwy.

A mazurek z swoim synem, tak świergocą za kominem:
Cierp, cierp, cierp, cierp miły Panie, póki ten mróz nie ustanie, nie ustanie.

Sroka wlazłszy na jedlinę, odarła sobie łysinę
I choć gołym świeci czołem, gwarzy jednak dość wesoło, dość wesoło.

Chwała Bogu niechaj będzie w niebie i na ziemi, wszędzie,
Z aniołami się radujmy, Jezusowi wyśpiewujmy, wyśpiewujmy.

"Hej, w dzień narodzenia"

Hej, w dzień narodzenia Syna jedynego
Ojca przedwiecznego, Boga prawdziwego
Wesoło śpiewajmy, chwałę Bogu dajmy, hej kolęda, kolęda (bis).

Panna porodziła niebieskie Dzieciątko,
W żłobie położyła małe Pacholątko.
pasterze śpiewają, na multankach grają, hej kolęda, kolęda (bis).

Skoro pastuszkowie o tym usłyszeli,
Zaraz do Betlejem żywo pobieżeli.
Witają Dzieciątko, małe Pacholątko, hej kolęda, kolęda (bis).

"Dnia jednego o północy"

Dnia jednego o północy, gdym zasnął w wielkiej niemocy,
Nie wiem czy na jawie, czy mi się śniło, że wedle mej budy słońce świeciło.

Sam się czym prędzej porwałem i na drugich zawołałem.
Na Kubę, na Maćka, na Kazimierza, by wstali czym prędzej mówić pacierza.

Porwali się, biegli drogą, gdzie widzieli jasność srogą,
W Betlejem - miasteczku, gdzie Dziecię było, które się dla wszystkich na świat zjawiło.

"Szczęśliwe czasy"

Szczęśliwe czasy nam się zjawiły,
Łaskawe nieba Boga spuściły,
W żywot święty, niepojęty Maryi miłej.

Stróżowie trzody swej pilnowali,
Anieli chwałę Bogu śpiewali;
Pastuszęta, niebożęta, z strachu się bali.

Aż zrozumieli wdzięczną nowinę,
Że Panna czysta rodzi Dziecinę,
Która człeku i w tym wieku, odpuszcza winę.

Spoczywa w szopie Miłość związana,
Stąd wszystkich pycha jest podeptana;
Obrał Sobie leżeć w żłobie, moc pożądana.

Wół, osieł, Pana swą parą grzeją,
Pokłon oddawać Jemu umieją,
Przyszedł w ciele, świadczyć wiele, tak rozumieją.

Tu się pasterze wnet uwinęli,
Ochotnie w drogę spieszyć poczęli,
Piękne dary na ofiary, z sobą tam wzięli.

Bartos wziął gąskę, Kuba baranka,
Błażek słodkiego mleka pół dzbanka,
Jan gomułki porwał z półki, niosą do Pana.

Szymek czym prędzej wziął na się cielę,
Michał kur parę wraził w kobielę,
Co był sobie kupił obie, w przeszłą niedzielę.

Walaszek z sobą wziął był kaczora,
A Klimas nabrał chleba pół wora,
Masła fasę, Miś kiełbasę, co nadział wczora.

Tomko koszałkę poniósł jabłuszek,
Mateusz koszyk słodziuchnych gruszek;
Bonifacy i Ignacy miodu garnuszek.

Jędrek wziął sera, Paweł pszennego
Chleba pożyczył u stryja swego.
Masła miskę, Grześ kołyskę, niosą do Niego.

Jacko na siebie zająca kładzie,
Tego, co wczoraj zastrzelił w sadzie.
Stach wziął kosa, Piotr srokosza, idą w paradzie.

Maciek i Wojtek ci opóźnili
Dlatego, że się za łby wodzili,
Po pół kopy te dwa chłopy, jajek rozbili.

Do szopy weszli Pana swojego,
Z pokorą klękli, mówiąc do Niego:
Masz nasz Boże podłe łoże, z żłóbka prostego.

Twoja to miłość to uczyniła,
Że Cię w tę nędzę na świat spuściła,
Żeby dusze z mąk katuszy, wyprowadziła.

Teraz my Jezu prosim zbawienia,
By dusza nasza uszła zranienia,
I strasznego i wiecznego w piekle płomienia.

Z sercem skruszonym, powstali szczerze,
Dary oddali, a zaś na lirze,
Tryumf grali i śpiewali, wdzięczni pasterze.

Potem się grzecznie z Nim pożegnali,
Nazad do trzody swej powracali;
Boga tego maleńkiego, wraz wychwalali.

Ty zaś słuchaczu bądź dziś wesoły,
Bo nawet wszystkie skaczą żywioły;
Zbądź frasunku, dodaj trunku, co robią pszczoły.

Kto słucha Boga, szczerze żałuje,
Za grzechy swoje, z nich się wyzuje,
Takich święty, niepojęty, Jezus miłuje.

"Święty Szczepon po kolędzie gdy chodzioł"

Święty Szczepon po kolędzie gdy chodzioł,
Wtedy się ku niemu sam święty Jan racz nagodzioł.
Pójdźmy, pójdźmy obaj bracio po kolędzie
Jeśli mu Najświętsza Panienka rada będzie.
Jak się Najświętsza Panienka ośmiała,
Że świętego Jana ze świętym Szczepanem po kolędzie ujrzała.
Postawiła szklankę miodu, wina dwie:
Ponapijajcie się obydwa bracio po kolędzie.
Nad Betlejem jasna gwiazda świeciła,
Gdy Najświętsza Panieneczka swego Synaczka porodziła.
A gdzieżeś Go porodziła Maryjo?
Oj między dwoma bydlątyńkoma, Alleluja!
A w czymżeś Go pomywała Maryjo?
Sama rzyczyneńka do mnie przypłynyła, Alleluja!
A w cożeś Go powijała Maryjo?
Miał On pieluszeczki jedwabne krojenki, Alleluja!
A któż Mu był chrzestną matka Maryjo?
Święta Polonijo ze świętym Szczepanem, Alleluja!

"Szczodry wieczór"

A czy jest, czy ni ma pan gospodarz doma, hej szczodry wieczór, dobry wieczór
Aj ni ma go, ni ma w studolence on tam, hej...
A co on tam robi, żyteńko se wieje, hej...
Idziemy do niego zaoryndujemy mu, hej...
Co on nom za to da, po szufli żyta a po drugij złota, hej...
A czy jest, czy ni ma gospodyni doma, hej...
Oj ni ma jij ni ma, u króweczek ona, hej...
A co ona tam robi, króweńki se doi, hej...
Jidźmy my tam do ni zaoryndujmy jij, hej...
A co ona za to do, do po szklance piwa a po drugij wina, hej...
A czy jest czy ni ma parobeczek doma, hej...
Oj ni ma go ni ma, u koników on tam, hej...
Idźmy tam do niego, zaoryndujmy my mu, hej..
A co on nom za to do, do po źrobkowi i po talarowi, hej..

"Kolęda noworoczna"

Grają z chóru aniołowie,
Wstańcie, wstańcie ludeńkowie.

Kiedy rozmaryn rozkwita,
Nowy Rok się z nami wita.

Nowy Rok się z nami wita
I o nasiona się pyta.

Żyjcie, żyjcie wy z tamtego,
Dla pożywienia swojego.

Wyszło słońce sponad chmury,
Zniosło swe promienie z góry.

My wam dzisiaj winszujemy,
Setnych lat obiecujemy.

"Kuba gospodarz"

Kuba gospodarz po polu chodził,
Nie lękajcie się, Bóg się narodził.
Bo się nie macie już czego lękać
Idźcie do szopy Pana przywitać.

Poszli do szopy, Pana witali,
Tam ciepło było, tam tańcowali.
Jak tańcowali, tak tańcowali
Aż se napiętki powykrącali.

Józef im mówił, już macie dosyć
Idźcie Jezusa o cosi prosić.
Proście Go, proście o jakie dary,
On wam daruje z serca ofiary.

Kajsper i Majcher o to prosili
Ażeby chłopcy wódki nie pili:
"Panie Jezusie, racz to przemienić,
Bo się bez wódki ciężko ożenić.

Ciężko ożenić, ani chrzcin sprawić,
Panie Jezusie, racz że to zbawić".
Kuba się skłonił, poszedł na stronę,
Ja bym też prosił o ładną żonę.

"Pastorałka polska"

Biedna stała polska szopa
Ledwie Dzicie kryje słoma

Szron na wołach, śnieg na ławie,
Zaduł szope z gwiazdą prawie.

Siedzą sobie wiatry, śniegi,
Na niebie są ich noclegi.

Przy Dzieciątku siedzą zgrają
Tak na kobzie gór bekając

Bo nie co dzień ta niedziela
Aby taka już kapela.

Gabryjela przez świat jazda
Narodził się hruby Gazda. Gleryja!

"W tej kolędzie kto dziś będzie"

W tej kolędzie kto dziś będzie, każdy się ucieszy,
A kto co ma podarować niechaj prędko śpieszy.
Dać dary z tej miary dla Pana małego,
By nabył po śmierci zbawienia wiecznego

Kuba stary przyniósł dary, masła na talerzu,
Sobek parę gołąbeczek takich jeszcze w pierzu.
Wziął Tomek gomółek i jajeczko gęsie,
Bartek nie miał co dać, dobre chęci niesie.

Walek sprawiał tłuste raki nierychło z wieczora,
Nałożywszy dwie kobiele, biegł z niemi przez pola;
Aż tu nagle strach napotkał Walka nieboraka,
Stanęły dwa wilki niedaleko krzaka.

Gdy obaczył owe gady, podskoczył wysoko,
Wielkim strachem, przestraszony wybił sobie oko,
Uciekał przez krzaki, podarł se chodaki;
Wilcy mu targali z kobieliny raki.

Szymek wziął kozę na powróz, prowadzi do Pana,
Śpiewa sobie, wykrzykuje; dana moja dana.
Koza się zbrykała, powróz mu urwała;
Skoczywszy jak dzika, do lasu bieżała.

On porwawszy się prędziuchno, biegł za nią przez krzaki.
Koza skacze jak szalona, spłoszyły ją ptaki.
Uchwycił za ogon, trzymając co mocy
A koza fiknęła, podbiła mu oczy.

Antek wziął konia za uzdę, nie miał go kto wsadzić,
Wstyd mu było jak jałówkę za sobą prowadzić,
Chciał wskoczyć na konia, potłukł sobie boki.
Wilcy go targali, ścigając go w skoki.

Stach kudłaty, chłop bogaty, wziął czerwony złoty,
Nie chciał się nikomu kłaniać, biegł szybko do szopy,
W brzuch uderzył Jurka, aż mu kiszki wzruszył
A Jurek go za łeb, kudły mu osmuszył.

Głupi Wojtek goląc głowę mówił: łatwiej będzie
Po kolędzie sperki zbierać, gdzie które nabędzie.
Biegł Wojtek, bez włosów, po śniegu, po grudzie;
Cieszą się, śmieją się cha, cha, cha, cha ludzie.

Maciek biegł po śliskim lodzie, wybił sobie zęby
A pragnąc mleko połykać, leciało mu z gęby.
Biegł prędko i upadł, rozbił z mlekiem dzbanek;
Smucił się, żałował, gdy miał ten frasunek.

Przeto wszyscy oddawajmy temu Panu dary,
Pan to dobry, wszystkim szczodry, przyjmie nas do chwały.
Niech będzie, niech będzie Jezus pochwalony,
Który jest, który jest w żłobie położony.

◄ Powrót