Maria Kuczerenko * ZWYCZAJE, OBRZĘDY ORAZ WIERZENIA ADWENTOWE I BOŻONARODZENIOWE W PARAFII GWIZDÓW * Gwizdów 1999

Formy kolędowania

      Okres Bożego Narodzenia to czas kolędowania - składania życzeń pomyślności w życiu osobistym i rodzinnym, w domu i gospodarstwie. Te życzenia - kolędy mają charakter świecki i są znacznie starsze od kolęd - pieśni kościelnych. Termin "kolęda" pochodzi od łacińskiego wyrazu Calendae, co oznacza pierwszy dzień miesiąca i roku, który u starożytnych Rzymian obchodzono uroczyście i wesoło. Pierwotnie nazwa "kolęda" była przypisywana ludowym, świeckim pieśniom winszującym, wykonywanym na przełomie starego i nowego roku. Kolędy winszujące lub inaczej noworoczne powstawały w wyniku nakładania się wątków chrześcijańskich na prastary wzorzec ludowych pieśni. W XVI wieku nazwą kolęda określano: podarek z okazji Bożego Narodzenia lub Nowego Roku, życzenia świąteczne, wizytę duszpasterską, datek lub daninę kościelną składaną w tym okresie.
      Współcześnie kolędą nazywana jest każda pieśń tematycznie związana z wydarzeniami betlejemskimi, śpiewana wyłącznie w okresie Bożego Narodzenia. Najstarsze polskie kolędy pochodzą z XV i XVI wieku i były to często przekłady lub parafrazy utworów łacińskich i czeskich. "Złotym wiekiem" polskiej kolędy był okres baroku i wówczas, w XVII i XVIII stuleciu, ukształtowała się ona w formach znanych nam współcześnie. Termin "kolęda" na określenie pieśni bożonarodzeniowej rozpowszechnił się dopiero w XIX wieku. Jako pierwsze pojawiły się kolędy hymniczne, wzorowane na hymnach kościelnych. Miały one biblijną osnowę treściową i modlitewną strukturę kompozycyjną. Później pojawiły się pierwsze bożonarodzeniowe pieśni paraliturgiczne. W utworach obok przekazu ewangelicznego stopniowo zaczęły dochodzić do głosu elementy świeckie. Innym bardzo rozpowszechnionym rodzajem kolęd były kołysanki, wywodzące się z twórczości klasztornej. Występują w nich elementy liryki miłosnej, uwidacznia się bardzo bezpośredni i czuły, macierzyński stosunek do Dziecka - Boga. Szczególnie popularne były kolędy, zwane pastorałkami. Stanowiły je pieśni o tematyce bożonarodzeniowej rozwijające wątek pasterski, w którym element świecki z reguły góruje nad przekazem biblijnym. Kolędy - pastorałki dają swoistą interpretację wydarzeń betlejemskich związaną z wyobrażeniami ludowymi. Miejsce akcji zazwyczaj przenosi się do Polski w pejzaż mroźnej grudniowej nocy. Pasterze noszą polskie imiona, składają Dzieciątku typowo polskie dary. Pieśni te śpiewano w domach, klasztorach, na plebaniach. Towarzyszyły one bożonarodzeniowym widowiskom religijnym, ludowym szopkom, włączano je także do repertuaru różnego rodzaju grup kolędujących w okresie świątecznym po wioskach. Ze śpiewem kolęd spotykamy się od wieczerzy wigilijnej aż do święta Ofiarowania Pańskiego. Do najbardziej popularnych form kolędowania należy zaliczyć: zespoły kolędnicze, kolędowanie w rodzinie i kościele, kolędę kapłana.

Zespoły kolędnicze
     
Kolędowanie, potocznie zwane "chodzeniem po kolędzie", na badanym terenie należało do szeroko rozpowszechnionego zwyczaju. Rozpoczynało się ono w drugi dzień świąt, czyli na św. Szczepana, kończyło zaś w święto Trzech Króli. Występowało tu kilka typów zespołów kolędniczych. Chodzono "z gwiazdą", "z szopką", "z kozą", "z rajem", popularne były "Herody" oraz różnego rodzaju "przebierańce". Najczęściej brały w nich udział dzieci i młodzież. Kolędnicy przygotowywali się do występów już od początku adwentu. Uczono się na pamięć ról i robiono kostiumy, sporządzano własnoręcznie "gwiazdy" i "szopki", ćwiczono kolędy i pastorałki. Dorośli przeważnie bez przebierania się chodzili kolędować. Towarzyszyła im jedynie kapela muzyczna.
      Na terenie parafii Gwizdów powszechnym był zwyczaj chodzenia po kolędzie "z gwiazdą" i "szopką" przez dzieci. Grupa kolędnicza najczęściej składała się z trojga dzieci: jedno trzymało "gwiazdę" lub "szopkę", inne zaś stały po bokach. Gwiazda wykonana była ze starego przetaka (rodzaj sita), oklejona kolorowym papierem. W jej wnętrzu umocowana była świeczka. W czasie kolędowania pokręcano przetakiem, co przy płonącej świeczce dawało niesamowite efekty w postaci różnokolorowych blasków. Szopka zaś była zrobiona z cienkich deseczek, dykty lub tektury, wewnątrz wklejano tekturowe figurki przedstawiające Boże Narodzenie. Grupy te zwykle wyruszały już po południu w dzień św. Szczepana. Wędrując od domu do domu kolędnicy zatrzymywali się pod oknem pytając gospodarza czy pozwoli im kolędować, zwracając się takimi słowami:

      "Na szczęście, na zdrowie, na ten święty Szczepan.
      Panie gospodarzu, pani gospodyni,
      każcie, każcie kolędować.
      Będziecie weseli jak w niebie anieli. Każecie?"
lub:
      "Na szczęście, na zdrowie, na ten święty Szczepan,
      Panie gospodarzu, pani gospodyni, czy każecie kolędować?
      Jak każecie, to będziemy,
      Nie każecie - odejdziemy! Każecie?".

      Po czym, gdy usłyszeli pozytywną odpowiedź, odśpiewywali kilka kolęd, zazwyczaj kościelnych. Gospodarze obdarowywali kolędników ciastkami, orzechami lub jabłkami, rzadziej pieniędzmi, chyba że byli trochę zamożniejsi. Oni zaś odchodząc dziękowali gospodarzom: "Za kolędę dziękujemy. Szczęścia, zdrowia wam życzymy" lub: "Bądźcie zdrowi, już idziemy; za kolędę dziękujemy. Przez narodzenie Jezusa, będzie królować w niebie wasza dusza".
      Chodzenie po kolędzie z "szopką" i "gwiazdą" odbywało się także w wigilię Nowego Roku oraz w święto Trzech Króli. Wtedy nieco zmieniano pozdrowienia. Mówiono: "Na szczęście, na zdrowie, na ten Nowy Rok..." lub: "Na szczęście, na zdrowie, na ten szczodry wieczór..."
      Współcześnie wiele dzieci chodzi jeszcze z "gwiazdą" i "szopką", choć może już nie tak licznie jak dawniej.
      Chodzenie po kolędzie z "kozą" lub "turoniem" było praktykowane przez młodzież męską - kawalerkę. Chodzili oni do późnych godzin nocnych, a czasem i do rana, zwłaszcza po domach, w których były młode panny. Do takiego zespołu kolędniczego wchodziła różna liczba osób w różnorodny sposób przebrana. Najczęściej uczestniczyli w nim: koza, pastuszek, Żyd, Cyganka, lekarz oraz draby. Przebrany za kozę miał na sobie białe prześcieradło, spod którego wystawała kozia głowa wykonana z drewna, powleczona futrem, z rogami i "kłapiącym pyskiem". Pastuch ubrany był w kożuch obrócony włosem do góry, przepasany słomianym powrósłem, na głowie miał futrzaną czapkę a w ręku bat ze słomy. Żyd najczęściej był ubrany w długi czarny płaszcz, na plecach miał zrobiony garb, na głowie zaś duży kapelusz. Draby dawniej mieli wysokie słomiane czapki, maski ze skóry, przepasani powrósłami, w ręku trzymali cepy - kije drewniane ze słomianymi warkoczami. Obecnie mają wysokie kołpaki z tektury oklejone paseczkami kolorowej bibuły.
      Kolędnicy z kozą byli zapraszani przez gospodarzy do domów. W czasie gdy śpiewali kolędy koza brykała, skakała i bodła wszystkich domowników. Najbardziej bały się jej dzieci, chowając się za piecem, nieraz nawet płakały. Po takich harcach koza padała na podłogę, udając że nie żyje. Wtedy do akcji wkraczał lekarz. Po zbadaniu przez niego, koza na nowo powstawała.
      Współcześnie chodzenie z kozą jest praktykowane - tylko, że zamiast młodzieńców chodzą dziewczęta. Często kolęda ta nazywana jest inaczej "kolędą drabską" (Aneks III).
      Poczynając od dnia św. Szczepana do Trzech Króli na badanym terenie można było zaobserwować zwyczaj chodzenia młodzieży "z rajem". Przedstawiano w nim scenę wypędzania z raju Adama i Ewy. Udział brali: Adam, Ewa, anioł, diabeł oraz chłopak trzymający drzewko na którym wisiało jedno czerwone jabłko. Odgrywano znaną scenę biblijną, jak Ewa zrywa jabłko, zjada je, a część oddaje Adamowi. Towarzyszył temu odpowiedni dialog (Aneks IV). Kolędowanie z rajem najczęściej odbywa się wewnątrz domu. Po odegraniu przedstawienia kolędnicy wraz z gospodarzami śpiewali inne kolędy i pastorałki, a po otrzymaniu podarków udawali się do następnego domu, wieszając w drodze nowe jabłko na drzewku.
      Osobliwą i najciekawszą formą kolędowania były "Herody". Wszyscy na nich czekali z wielką niecierpliwością, każdy zapraszał do swych domów. Kolęda "z Herodem" była jakby skróconą formą jasełek. To "wytworniejsze" widowisko było odgrywane wyłącznie po domach przez chłopców pełniących rolę Heroda, żołnierzy, syna Heroda, anioła, diabła, śmierci, Żyda, wróżbity i Trzech Króli. Liczba ról zmieniała się. Niekiedy była też Maryja z Józefem oraz pastuszkowie. Po wejściu do domu rozciągano dużą płachtę, trzymało ją dwóch kolędników, a przed nią był tron, na którym siedział Herod ubrany w szaty królewskie z koroną na głowie. Po bokach stali żołnierze w mundurach wojskowych. Syn Heroda ubrany był "po chłopsku". Anioł miał na sobie białe szaty i skrzydła przypięte na plecach. Diabeł cały czarny z widłami w rękach straszył wszystkich swym wyglądem. Śmierć zaś ubrana na biało, z białą maską na twarzy, wymachiwała kosą. Trzej Królowie oraz wróżbita okryci byli kolorowymi płaszczami. Cała akcja toczy się wokół postaci Heroda. Ukazuje jego reakcje na wieść o narodzeniu Chrystusa. Herod przedstawiony jest jako postać negatywna, gdyż za wszelka cenę chce się pozbyć Chrystusa, jako konkurenta i rywala. Punktem kulminacyjnym widowiska jest śmierć Heroda za niewinnie przelaną krew dzieci (Aneks V).
      Chodzenie "z Herodem" przez miejscowych kolędników odbywało się w drugi dzień świąt. Zaś w święto trzech Króli przychodziły "Herody" z sąsiedniej parafii, Brzózy Królewskiej. Obecnie ten zwyczaj już prawie zanika. Misterium Bożego Narodzenia jest odgrywane w formie jasełek w kościele przez młodzież oraz w szkole przez najmłodszych uczniów.
      Po kolędzie chodzili także różni "przebierańcy". Przebierano się za pastuchów, "dziadów" oraz zwierzęta. Starano się tak zamaskować, aby przez nikogo nie zostać rozpoznanym. Pastuszkowie ubrani byli w kożuchy odwrócone włosem na wierzch, przepasani powrósłami, na głowie mieli stare czapki, nieraz podarte, twarze posmarowane czarną sadzą. Za pastuszków przebierały się przeważnie dzieci. "Dziady" - to była starsza młodzież ubrana w stare, podarte łachmany, niekiedy dodatkowo słoma zwisała im spod pasa lub wystawała z butów.
      Przebierano się także za zwierzęta, co można spotkać również obecnie. W skład takich grup kolędniczych mogą wchodzić: Cyganka, baba, pastuch, niedźwiedź biały lub brunatny, koza, diabeł. Chodzą z koszykiem, do którego zbierają "kolędę" - ciastka, orzechy, jabłka. Pieniądze zaś chowają od razu do kieszeni, a później dzielą między siebie.
      Dawniej przebierańce kolędowali pod oknami, dziś natomiast wszyscy kolędnicy wchodzą do domów. Pozostał jednak stary zwyczaj "orędowania" przed drzwiami, np.:

      "Przyszliśmy tu orędować, czy każecie kolędować.
      Jak każecie, to będziemy; nie każecie odejdziemy. Każecie?".

      Od kilku lat, a dokładniej od trzech, młodzież z parafii Gwizdów wyrusza w święto Trzech Króli z "kolędą misyjną". Organizowane są dwie grupy: jedna młodzieżowa, a druga ze starszych dzieci. W ich skład wchodzą: góral, górnik, dziewczynka oraz Trzej Królowie. Po głównej mszy św. sprawowanej tego dnia w kościele, odbywa się uroczyste rozesłanie kolędników po domach całej parafii. Jako pierwszy dom, połączone razem obydwie grupy, odwiedzają plebanię. Góral, górnik i dziewczynka opowiadają o tym, jak spotkali w tym dniu karawanę z Trzema Królami. Wędrują oni po całym świecie ogłaszając ludziom narodzenie się Króla całego świata, Jezusa Chrystusa. Niestety ciągle jeszcze na ziemi jest wielu takich ludzi, którzy o Nim nie słyszeli, dlatego wszyscy uczestnicy "kolędy" zachęcają do modlitwy w ich intencji oraz do złożenia daru na rzecz świętych misji. (Aneks VI). Po otrzymaniu ofiary, dziękują gospodarzom i wychodzą ze śpiewem kolędy na ustach. Zebrane pieniądze w części odsyła ksiądz proboszcz do diecezjalnego Referatu Misyjnego, a w części bezpośrednio do kościołów potrzebujących na Ukrainie.

Kolęda księdza
      W okresie między Bożym Narodzeniem a świętem Matki Boskiej Gromnicznej odwiedzane są przez kapłanów domy wiernych. Najdawniejsza wzmianka o kolędzie duszpasterskiej pochodzi z roku 1607. Celem wizyty duszpasterskiej jest zaznajomienie się kapłana ze stanem religijno-moralnym wiernych, pomoc w różnych kłopotach i trudnych problemach.
      Przed udaniem się na kolędę, ksiądz informował parafian na mszach niedzielnych o czasie i miejscu odwiedzin w najbliższym tygodniu. Ponieważ teren badany przed dwudziestu siedmiu laty należał do trzech różnych, macierzystych parafii, przebieg kolędy kapłana był zróżnicowany. Na przykład na terenie należącym niegdyś do parafii Grodzisko Dolne był dawniej zwyczaj, iż najpierw chodził po domach "dziad" i zapowiadał przyjście kapłana mówiąc: "będziecie mieć księdza po kolędzie". Dawano mu za to zboże do worka. Zaś w części należącej do Żołyni chodził wcześniej organista po domach.
      Po kolędzie kapłan chodził z organistą lub kościelnym. Jeden z gospodarzy, zazwyczaj ten, którego dom będzie odwiedzony jako pierwszy, jechał po księdza furmanką. Zaś gospodarz z ostatniego domu - odwoził. Na kapłana czekano z radością ale i z uczuciem lęku, czy wszystko dobrze wypadnie. Wizyta duszpasterska najbardziej niepokoiła dzieci, gdyż ksiądz pytał pacierza i katechizmu. Przygotowanie się do tej wizyty polegało przede wszystkim na zrobieniu solidnych porządków zarówno w domu, jak i w zagrodzie. Następnie przygotowywano stół: biały obrus, krzyż, dwie świeczki, wodę święconą i kropidełko. Starano się, aby w tym dniu cała rodzina była w domu, gdyż kapłan będzie wszystkim udzielał błogosławieństwa.
      Tradycyjnie każdy gospodarz wychodził po księdza przed dom i wprowadzał go do środka. Wchodząc kapłan pozdrawiał wszystkich słowami: "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus" lub "Pokój temu domowi". Po powitaniu odmawiał specjalną modlitwę, kropił wodą święconą mieszkanie i jego domowników oraz podawał każdemu do pocałowania krzyż. Po tej bardziej oficjalnej części, ksiądz rozmawiał z rodziną, pytał czy nie mają jakichś kłopotów, czy wszystko jest w porządku. Gospodarze obdarowywali księdza zbożem, jajkami lub pieniędzmi, w porze obiadowej częstowali jedzeniem. Od ludzi biednych ksiądz zazwyczaj nie brał żadnej ofiary. Żegnając się, kapłan zostawiał pamiątki - "obrazki święte", dzieciom zaś często rozdawał cukierki.
      Z kolędą księdza wiązała się pewna wróżba matrymonialna. Po wyjściu księdza z domu dziewczęta starały się jak najszybciej usiąść na krześle, na którym przed chwilą siedział kapłan. Ta panna, która pierwsza usiądzie, ta pierwsza za mąż wyjdzie. Zdarzało się, że jak ksiądz był żartobliwy to wracał za chwilę i siadał na wszystkie krzesła, jakie były w domu.
      Obecnie, po kolędzie z księdzem chodzą ministranci. Przed wejściem do domu dzwonią dzwonkiem, wchodząc śpiewają kolędę. Wizyta duszpasterska przebiega podobnie jak dawniej, tylko zmieniła się forma składania darów. Podczas wizyty dawane są pieniądze jedynie ministrantom, którzy wykorzystują je później na wspólne wycieczki. Natomiast "kolęda" dla księdza w postaci ofiary pieniężnej, składana jest najczęściej anonimowo, a czasem w podpisanych kopertach na niedzielną tacę przez cały okres bożonarodzeniowy, a niekiedy i dłużej. Taką ofiarę składa około dwie trzecie odwiedzonych rodzin.
      Wszystkie te zwyczaje, obrzędy i widowiska tworzyły atmosferę sprzyjającą powstaniu ścisłej więzi między ludźmi. Obecnie zamiera powoli zwyczaj chodzenia po kolędzie w zespołach kolędniczych. Praktykują go w niewielkiej mierze jedynie dzieci. Jednak radość Bożego Narodzenia pozostaje niezmieniona. Kolędy nadal towarzyszą rodzinnym spotkaniom, śpiewane są podczas sprawowania liturgii. Starsi pamiętają kolędy i pastorałki jeszcze ze swego dzieciństwa, które z przyjemnością są słuchane przez młode pokolenie i tworzą odpowiedni klimat na przyjęcie w sercu Bożej Dzieciny.

      Coroczne obchody świąt Bożego Narodzenia, dzięki niezwykle bogatej szacie wierzeniowej i zwyczajowej, przepojonej dogłębnie treściami religijnymi mają niepowtarzalne znaczenie w kształtowaniu religijności ludowej i stanowią jeden z konstruktywnych jej elementów.
      Omówione w rozdziale praktyki ludowe kultywowane były pomiędzy pierwszym dniem świąt Bożego Narodzenia a świętem Matki Bożej Gromnicznej. Wiele czynności i zabiegów wykonywano w tym okresie po to, by zapewnić sobie na przyszłość dostatek i pomyślność, by następny rok był urodzajny, a domowe zwierzęta dobrze się chowały. Splotło się tu wiele zwyczajów i obrzędów, których korzenie tkwią w różnych kulturach i epokach dziejowych. Doskonale widać przenikanie się elementów kultury przedchrześcijańskiej i chrześcijańskiej; wierzeń antycznych, słowiańskich i religii chrześcijańskiej. Kościół te elementy na nowo zinterpretował i przyjął jako swoje.
      Sumując należy stwierdzić, że część obrzędów i zwyczajów jest nadal praktykowana. Wyróżniają się tutaj praktyki związanie z kultem świętych, rozmaite w formie zespoły kolędnicze. Jednak istnieje tendencja spłycania niektórych zwyczajów i obrzędów przez sprowadzenie do poziomu folkloru i rozrywki. Należy więc nieustannie ukazywać współczesnemu człowiekowi sens oraz bogactwo zawarte w spuściźnie kulturowej odziedziczonej po przodkach.

◄ Powrót