Maria Kuczerenko * ZWYCZAJE, OBRZĘDY ORAZ WIERZENIA ADWENTOWE I BOŻONARODZENIOWE W PARAFII GWIZDÓW * Gwizdów 1999

Okres od Nowego Roku do Matki Bożej Gromnicznej

      W oktawę Bożego Narodzenia przypada początek świeckiego roku kalendarzowego. Święto Nowego Roku bogate w tradycje obrzędowe, rozpoczyna jakby nowy okres dla każdego człowieka. Zarazem jest przedłużeniem czasu świątecznego, który w liturgii Kościoła kończy się w pierwszą niedzielę po Epifanii czyli święcie Trzech Króli. Wiele ciekawych zwyczajów wiąże się z tym świętem. W tradycji ludowej jednak okres Bożego Narodzenia trwa do święta Ofiarowania Pańskiego, popularnie zwanego świętem Matki Bożej Gromnicznej. W paragrafie tym zostaną opisane zwyczaje i obrzędy występujące w tym okresie świątecznym na terenie parafii Gwizdów.

Pożegnanie Starego i powitanie Nowego Roku
     
Rozpoczęcie Nowego Roku jest w życiu każdego człowieka zjawiskiem niezmiernej wagi. Kończy się pewien okres i nadchodzi początek tajemniczej i nieznanej przyszłości. Nowy Rok staje przed człowiekiem jak nowa karta - czysta, nie zapisana, na której tworzyć się będzie nową historię przyszłych dni. Jest to okazja do odcięcia się od przeszłego czasu i tego wszystkiego, co w nim było złe, przykre i niedoskonałe. Świat odnawia się co roku, jest jakby na nowo stwarzany. Z każdym nowym rokiem odzyskuje swą "pierwotną" świętość, właściwą mu w chwili, gdy wychodził z rąk Stwórcy. "Z każdym nowym rokiem może zaistnieć nowy czas, czysty i święty - bo jeszcze nie zużyty". Dla każdego jest to moment, w którym pojawia się możliwość realizacji wszystkich najtajniejszych pragnień i marzeń. Dlatego, jak pisze Gloger, szczególne znaczenie mają życzenia noworoczne, które płyną z prostego i szczerego serca. "Wiedzieli wszyscy czego komu życzyć należy, a rozum, dowcip, grzeczność, cześć, wdzięczność, serce i zażyła przyjaźń, siliły się na wysłowienie życzeń".
      1 stycznia, jako dzień Nowego Roku, od dawna jest obchodzony w wielu krajach świata. Najwcześniej jednak został wprowadzony w starożytnym Rzymie. Obchodzono w tym dniu święto pod nazwą Calendae Ianuariae, poświęcone Janusowi - bogu światła. Od niego pochodzi nazwa pierwszego miesiąca roku - Ianuarius i każdego dnia miesiąca - Calendae. Rzymianie starali się spędzić ten dzień beztrosko i wesoło. Winszowali sobie wzajemnie i dawali upominki. Kalendy trwały nieprzerwanie do 5 stycznia i cały ten czas spędzano na ucztach, zabawach i hulankach.
      Ostatni dzień kończącego się roku kalendarzowego jest liturgicznym wspomnieniem św. Sylwestra I, papieża. Stąd w Polsce popularnie zwany jest "Sylwestrem". Na badanym terenie w tym dniu starano się doprowadzić do końca wszelkie rozpoczęte prace, aby nie zostawiać czegoś do zrobienia na przyszły rok, gdyż mogą się nie udać. Starano się naprawić wyrządzone krzywdy. Oddawano też długi, aby w następnym roku nie żyć w biedzie. Wszyscy porządkowali swoje sprawy, chcąc nowy rok rozpocząć bez jakichkolwiek obciążeń.
      Wieczorem niemal wszyscy mieszkańcy tego terenu gromadzili się w kościołach parafialnych, aby podziękować Bogu za wszystkie łaski i błogosławieństwa otrzymane w kończącym się roku oraz przeprosić za wszystkie grzechy i niedociągnięcia. Wiele osób przystępowało do spowiedzi i komunii św., by nowy rok rozpocząć w łączności z Bogiem. Podczas nabożeństwa ksiądz proboszcz składał sprawozdanie z minionego roku, w którym podawał liczbę udzielonych chrztów, zawartych małżeństw i odbytych pogrzebów. Na zakończenie składał wszystkim parafianom życzenia noworoczne. Szczególnie podniosłym momentem podczas nabożeństwa był śpiew pieśni przebłagalnej "Przed oczy Twoje, Panie, winy nasze składamy" i suplikacji "Święty Boże, Święty mocny" oraz hymnu dziękczynnego Te Deum laudamus - "Ciebie Boga wysławiamy", po którym kapłan udzielał uroczystego błogosławieństwa Najświętszym Sakramentem. Nabożeństwo kończyło się śpiewem kolędy "Nowy rok bieży". Po wyjściu z kościoła wszyscy składali sobie nawzajem noworoczne życzenia.
      Wieczór sylwestrowy na badanym terenie nazywano "szczodrym wieczorem". Wynikało to stąd, iż gospodynie wypiekały z mąki pszennej, razowej małe okrągłe bułeczki zwane "szczodrakami". W późniejszych czasach nadziewano je kapustą. Takich bułeczek każda gospodyni piekła około 40 - 50 sztuk i były one przeznaczone dla kolędników, którzy chodzili wieczorem oraz wczesnym rankiem w pierwszy dzień nowego roku. "Szczodraki" dawano najczęściej dzieciom, które też nazywano "szczodrocznikami". Już po obiedzie w ostatnim dniu roku wyruszały one w kilkuosobowych grupkach kolędować pod oknami i składać życzenia. Stojąc pod oknami z torbami śpiewały najpierw kolędy, a następnie zwracały się do gospodarza takimi słowami:
      Na szczęście na zdrowie na ten Nowy Rok,
      Żeby się Wam urodziła kapusta i groch;
      Ziemniaki jak pniaki, bób jak chodaki
      i proso, abyście nie chodzili nigdy boso
lub inaczej:
      Czynczeruję, czynczeruję na ten Nowy Rok,
      żeby się urodziła pszeniczka i groch;
      Ziemniaki jak chodaki, owies jak las,
      żeby się konik dobrze pasł
albo też:
      Na szczęście, na zdrowie, na ten Nowy Rok.
      Piekliście szczodraki, bochniaki - powiadali nam;
      Jakżeście nie piekli, dajcie chleba krom
      to wam zapłaci Pan Jezus i ten święty Jon.

      Po tych życzeniach kolędnicy otrzymywali jako wynagrodzenie świeże "szczodraki" lub jeśli ich nie było, gospodyni dawała kromkę zwykłego chleba. Dzieci się bardzo cieszyły z takich darów, zwłaszcza w czasie pierwszej wojny światowej a i w okresie międzywojennym, gdy nieraz brakowało chleba. W dzień sylwestrowy dzieci kończyły swą kolędę przed nabożeństwem na zakończenie starego roku, zaś po nabożeństwie wyruszali kolędować dorośli. Szli gromadami od domu do domu kolędując pod oknami i składając życzenia następującej treści:
      Na szczęście, na zdrowie, na ten nowy rok,
      żeby się wam urodziła pszeniczka i groch;
      Ziemniaki jak chodaki, proso -
      żebyście nie chodzili boso
      i żeby Bóg darzył, by wam nic nie brakło:
      pełno w komorze, oborze,
      a w domu dzieci po dwoje,
      w kuchni jedno, na piecu troje.
      Wiwat, wiwat śpiewajmy i do Boga wołajmy:
      niech gospodarz żyje i wódeczkę niech pije.

      Gospodarze częstowali kolędników wódką lub winem, ciastkiem. Po "kolędzie" chodzili także muzykanci. Tych gospodarze zapraszali do domów, zwłaszcza gdy były w nim młode panny. Muzykanci grali, a pozostali tańczyli i bawili się. Kolędnicy chodzili przez całą noc sylwestrową, aż do rana kiedy to ludzie szli na ranną mszę świętą. Z rana ponownie wychodziły z "kolędą" dzieci, choć wielu jeszcze spało. Wtedy gospodarze usłyszawszy ich pod oknem, budzili wszystkich domowników mówiąc: "wstańcie, bo idą szczodroczniki". Mali, młodzi kolędnicy, zwiastowali przyjście "młodego" nowego roku.
      Młodzież urządzała zabawy sylwestrowe lub potańcówki po domach. Zapraszali zespoły muzyczne i bawili się do drugiej, trzeciej godziny nad ranem. Młode pary małżeńskie oraz starsza młodzież spędzały noc sylwestrową na zabawie zorganizowanej w domu kultury sąsiedniej wsi w Żołyni. Przez całą noc grała tam orkiestra, był bufet z alkoholem, gdzie można było coś wypić. Ci, którzy pozostawali w swoich domach, czekając na "północ" - moment przejścia ze starego do nowego roku - śpiewali kolędy a z chwilą nadejścia Nowego Roku składali sobie wzajemnie życzenia: zdrowia, szczęścia, pomyślności, aby nowy rok był lepszym.
      Dawniej istniał także zwyczaj przebierania się za "Stary Rok" lub inaczej za "dziada". Starsza osoba z siwą brodą ubrana była w podarte łachmany, przepasana słomianym powrósłem, w słomianym kapeluszu, w gumiakach z wystającymi słomianymi wiechciami, z garbem na plecach i z lagą w ręku. Stary "dziad" chodził kolędować w wieczór sylwestrowy.
      Obecnie ludzie starsi spędzają tę noc raczej w domach przy lampce szampana, oglądając program telewizyjny. Młodzi zaś na hucznych balach i zabawach tanecznych, trwających do rana.
      Nowy Rok należało przywitać radośnie, gdyż wierzono, że jaki będzie dzień pierwszy nowego roku, taki będzie cały rok. "Nowy Rok jaki, cały rok taki". Starano się więc zachowywać w ten dzień jak najlepiej, by zapewnić sobie pomyślność na cały rok. Z samego rana zwykle wszyscy szli na mszę św. prosić Boga o błogosławieństwo na nowy rok. W liturgii Kościoła dzień 1 stycznia szczególnie jest poświęcony Matce Bożej. Obchodzona jest uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki.
      Na terenie parafii Gwizdów istniał dawniej zwyczaj chodzenia w tym dniu z samego rana, gdy jeszcze było ciemno, kolędników zwanych "drabami". Młodzi chłopcy ubierali wysokie słomiane czapki, kożuchy odwrócone włosem na wierzch, przepasani słomianymi powrósłami. Na twarzach mieli maski skórzane, a do nich przyczepione skórki z jeża, w rękach mieli cepy ze słomianymi warkoczami. Towarzyszyli im niekiedy przebierańcy: cyganka, Żyd, baba, lekarz lub śmierć. Najczęściej chodzili oni po domach, w których były młode dziewczęta, aby im dokuczyć. Ludzie nie chcieli przyjąć ich, oni zaś za wszelka cenę starali się wejść do domów. Niektóre matki, gdy córki nie chciały wstawać, specjalnie wpuszczały "drabów". Wtedy to dziewczęta chowały się na piecu, "draby" zaś, gdy je znaleźli, całowali boleśnie kłując kolcami ze skóry jeża. Gospodyniom usiłowali wsypać jedną lub dwie garści soli do gotujących się na piecu potraw. Gdy znaleźli w domu kiełbasę lub inne smakołyki, zabierali je ze sobą. Na drodze straszyli ludzi, zwłaszcza dziewczyny. Bili cepami, rękami posmarowanymi czarną sadzą głaskali po twarzy przechodniów. Mieli też skóry z jeża na rękach i kłuli nimi innych.
      W pierwszy dzień nowego roku odbywały się liczne spotkania rodzinne i sąsiedzkie, na których wspólnie śpiewano kolędy, częstowano się wódką, winem oraz świątecznym jedzeniem. Tego dnia wchodząc do domu, składano gospodarzom śpiewane życzenia:
      Nowy roczek nadchodzi, powinszować się godzi:
      szczęścia, zdrowia i chleba i co tylko potrzeba:
      pieniędzy, dobytku i wszystkiego pożytku.
      Wiwat, wiwat śpiewajmy i do Boga wzywajmy.
      Niech gospodarz żyje, piwko z miodem niech pije.

      Z dniem tym łączą się liczne przepowiednie, wróżby urodzaju i pogody wyrażane w przysłowiach: "Gdy na Nowy Rok jasno, będzie w stodole ciasno", "Gdy w Nowy Rok pogoda będzie, to w polu urodzaj wszędzie". O północy śpiewano też kolędę, która przypominała o rozpoczęciu nowego roku rolniczego:
      Kiedy rozmaryn rozkwita
      Nowy Rok się z nami wita.
      Nowy Rok się z nami wita
      o nasiona się nas pyta.

      Pierwszy dzień nowego roku przypada po zimowym przesileniu dnia z nocą i wydłuża się dzień, stąd znane są przysłowia: "Na Nowy Rok przybywa dnia na barani skok" lub "Na Nowy Rok jak na wilczy skok".
      Nowy Rok, kończący oktawę świąt Bożego Narodzenia, niejako zamykał pewien etap bezpośrednio poświęcony obchodom tajemnicy przyjścia Syna Bożego na ziemię.

Uroczystość Objawienia Pańskiego (6 I)
      W dniu 6 stycznia Kościół obchodzi uroczystość upamiętniającą przybycie mędrców ze Wschodu do Dzieciątka Jezus, zwaną Objawieniem Pańskim lub z języka greckiego Epifanią. Na początku chrześcijaństwa w tym dniu Kościół obchodził święto narodzenia i chrztu Pana Jezusa. Od IV wieku na Wschodzie dzień ten przeżywano jako Epifanię, czyli świętowanie wydarzeń z życia Chrystusa, takich jak: narodzenie, chrzest w Jordanie, pokłon mędrców, cud w Kanie. W V wieku Epifania stała się świętem ogólnokościelnym. Z czasem w tym dniu Wschód skupił uwagę na chrzcie Jezusa w Jordanie, zaś Zachód na pokłonie mędrców.
      Wydarzenie to ma swoje źródło w ewangelii według św. Mateusza (Mt 2, 1-12). Mędrcy ze Wschodu za gwiazdą przyszli do Betlejem, aby oddać pokłon Boskiej Dziecinie. Nie została podana ich liczba, stąd różnie przedstawia się w tradycji. Ponieważ ewangelia mówi o trzech złożonych darach - złocie, kadzidle i mirze, zaczęto przypuszczać, iż z pokłonem przyszło trzech mędrców. Pod wpływem tekstów liturgicznych od VI wieku nazwano ich królami, a od IX wieku otrzymali imiona: Kacper, Melchior i Baltazar. Stąd wywodzi się popularna nazwa liturgicznej uroczystości: święto Trzech Króli. W uroczystość Trzech Króli od końca XV początku XVI wieku Kościół poświęca złoto i kadzidło. W XVII wieku wprowadzono zwyczaj święcenia kredy.
      Na badanym terenie poświęcano dawniej na zakończenie mszy św. kredę, wodę i kadzidło. Był też zwyczaj święcenia w tym dniu miodu i opłatka, pozostawionego z wieczerzy wigilijnej. Po przyjściu z kościoła gospodarz wypisywał poświęconą kredą na drzwiach wejściowych domu litery K+M+B - inicjały imion Trzech Króli oraz datę bieżącego roku. Napis oznaczał, że w domu tym mieszkają chrześcijanie: "Trzech Króli oznaczyli, gdzie oni byli". W ten sposób powierzano Bogu dom i jego mieszkańców na najbliższy rok. Niektórzy kreślili święconą kredą krąg wokół siebie, wierząc, iż uchroni to przed działaniem złych duchów.
      Wodę poświęconą przechowywano w domach, a na wiosnę kropiono nią zboże przeznaczone na zasiew i ziemniaki do sadzenia. Święconym kadzidłem, przygotowanym z wymieszanych ziaren jałowca z suszonymi ziołami i żywicą drzew iglastych, okadzano domy mieszkalne oraz budynki gospodarcze. Miało to chronić przed czarami i złymi duchami. Miód i opłatek, poświęcone na Trzech Króli, miały służyć jako lekarstwo przez cały rok. Miód przeznaczony był na choroby gardła lub żołądka, opłatek zaś przykładano na wrzody i czyraki.
      W święto Trzech Króli po raz ostatni można było spotkać na ulicach kolędników. Na badanym terenie tego dnia goszczono po domach tzw. "Herodów" oraz kolędników "z gwiazdą" z sąsiedniej parafii. Przychodzili kolędnicy z Brzózy Królewskiej oddalonej o 5-6 km. Ten dzień nazywano także "babską kolędą", ponieważ głównie kobiety chodziły od domu do domu, goszcząc się i śpiewając kolędy.
      Obecnie na terenie parafii Gwizdów pozostał zwyczaj święcenia kredy i kadzidła. Nadal znaczone są wejściowe drzwi domów inicjałami imion Trzech Króli, chociaż ostatnio została wprowadzona alternatywna forma pisania na drzwiach liter J+M+J - jako inicjałów imion Jezusa, Maryi i Józefa. Mają one wskazać na Świętą Rodzinę jako przykład dla każdej chrześcijańskiej rodziny. Stosowane są obydwie formy. Nie chodzą już w tym dniu zespoły kolędnicze, czyli "Herody", ale od kilku lat istnieje zwyczaj kolędowania misyjnego. Młodzież idąc z "kolędą misyjną" po całej parafii, zbiera ofiary na pomoc misjom.
      Utarł się też zwyczaj, iż na Trzech Króli lub w najbliższą niedzielę po święcie, w kościele parafialnym są odgrywane jasełka przygotowywane przez młodzież z Katolickiego Stowarzyszenia Młodych. Jasełka, jako sceniczne przedstawienie o charakterze religijnym, zostały zapoczątkowane w XIII wieku przez św. Franciszka z Asyżu. Do Polski przeniknęły i zakorzeniły się w XVII i XVIII wieku. Stanowią one inscenizację narodzenia Chrystusa i zwykle składają się z trzech aktów: narodzenie, przywitanie pasterzy i pokłon Trzech Króli. Treścią ich są sceny ukazujące wydarzenia związane z narodzeniem Pana Jezusa. Podkreślają także uniwersalny charakter wydarzenia z Betlejem. Przykładem uniwersalizmu są królowie, którzy reprezentują trzy kontynenty: Europę, Azję i Afrykę. Jasełka te mają również charakter patriotyczny i nawiązują do czasów współczesnych. Chociaż opowiadają o cudzie nocy betlejemskiej, to jednak skłaniają do refleksji co z tego faktu wynika dla każdego człowieka dzisiaj (Aneks II). Całe przedstawienie jest dopełnione i uświetnione śpiewem dziewczęcej scholi. Kościół wypełniony jest zarówno dziećmi, jak i dorosłymi osobami. Po zakończeniu, jako podziękowanie młodym aktorom za przybliżenie tajemnicy narodzenia Syna Bożego, ludzie składają drobne ofiary pieniężne, które później młodzież przeznacza najczęściej na wspólny wyjazd w czasie wakacji do jakiegoś sanktuarium w kraju.
      Uroczystość Trzech Króli zamyka w pewien sposób okres świąt Bożego Narodzenia. Chociaż atmosfera bożonarodzeniowa trwa aż do Matki Bożej Gromnicznej, to jednak następne dni stają się jakby coraz bardziej powszednie. Ludzie powracają do ciężkich prac, które przerwali na okres świąteczny. Ostatecznie jednak świętowanie kończy się wraz z dniem poprzedzającym początek wielkiego postu, czyli środy popielcowej.

Święto Ofiarowania Pańskiego (2 II)
      Czterdziestego dnia po Bożym Narodzeniu w liturgii Kościoła obchodzi się święto Ofiarowania Pańskiego, popularnie zwanego świętem Matki Boskiej Gromnicznej. Nawiązuje ono do wydarzenia opisanego w ewangelii św. Łukasza 2, 22-24, kiedy to czterdzieści dni po narodzinach Dzieciątka, Maryja i Józef zanieśli Je do świątyni w Jerozolimie, aby ofiarować Panu, jak nakazywało Prawo Mojżeszowe, gdyż był On synem pierworodnym. Według tegoż Prawa czterdziestego dnia po urodzinach dziecka matka powinna poddać się "oczyszczeniu", składając ofiarę z owieczki i młodego gołębia lub, jeśli jest biedna, pary młodych gołębi albo synogarlic.
      Święto to znane było w Jerozolimie już w IV wieku i szybko się rozpowszechniło w całym Kościele. Początkowo miało charakter chrystologiczny, z czasem jednak przybrało wydźwięk maryjny, co podkreśla jego nazwa - święto Matki Boskiej Gromnicznej. Tego dnia święci się w kościele świece, które symbolizują człowieczeństwo przyjęte przez Syna Bożego i oznaczają, że Jezus Chrystus jest prawdziwym światłem świata przez swoją naukę, łaskę i przykład.
      Na badanym terenie poświęcenia świec dokonuje się podczas mszy św. zwanej "sumą". Parafianie przynoszą świece ozdobione sztucznymi kwiatkami, które dawniej były robione własnoręcznie, zielonym mirtem lub paprotką oraz białą wstążką, które dla tutejszej ludności są oznaką czystości. Dlatego też podobnie przybraną świeczkę podawano pannie młodej przed ślubem. Dodatkowo niektórzy ozdabiali gromnicę kilkoma źdźbłami słomy lnianej. Wierzono bowiem, iż razem ze świecą zostanie pobłogosławiony len, co zabezpieczy go przed burzami i wiatrami, nie "wyłoży się" i będzie miał zdrowe włókno. Inni okręcali świecę włóknem lnianym, "ponieważ Matka Boża przędła kądziel".
      Dawniej po zakończeniu mszy św. starano się przynieść do domu zapaloną gromnicę, co miało zapewnić zgodę i miłość w rodzinie. Czasem pogoda uniemożliwiała nieść płonącą gromnicę, zapalano ją więc przed wejściem do domu. Jeżeli gromnica zgasła w drodze, mogło to zapowiadać śmierć jednego z członków rodziny. Po wejściu do domu gospodarz z zapaloną gromnicą obchodził cały dom i gospodarstwo, klękając na każdym progu. Wierzono bowiem, iż zabieg ten uchroni całe domostwo od złych mocy. Podczas tej praktyki obserwowano w którą stronę chyli się płomień. Jeśli był skierowany w stronę drzwi, wróżyło to odejście któregoś z domowników jeszcze w tym roku. A gdy płomień świecił do góry, wróżył dobry rok. Wypalano także krzyż na głównej belce sufitowej. Miał on zabezpieczać dom od wszelkich nieszczęść. W niektórych domach istniał zwyczaj trzykrotnego obnoszenia zapalonej gromnicy wokół głowy. Jeśli płomień w tym czasie zgasł, oznaczało to bliską śmierć tej osoby. Powszechnym zabiegiem na badanym terenie było połykanie dymu ze zgaszonej gromnicy. Miało to zapobiegać chorobom gardła oraz sprawić piękny głos do śpiewania.
      Gromnica musiała być w każdym domu, a przechowywano ją w najbardziej widocznym i dostępnym miejscu. Początkowo wieszano ją pod obrazami, ale ponieważ często pod wpływem ciepła krzywiła się, zaczęto wkładać ją za obrazy. Jeżeli był w kącie zrobiony ołtarzyk domowy, gromnicę wstawiano do jakiegoś naczynia na tym ołtarzyku. Czasem trzymano ją w kufrze lub owiniętą w lniane płótno na parapecie. Obecnie przechowuje się ją w kredensie.
      W świadomości ludzi gromnica jest niezwykłą świecą. Towarzyszy ludziom w życiu codziennym. "Nie używano jej jednak do byle czego, była szanowana". Jak sama nazwa wskazuje, świeca gromniczna zapalana podczas burzy wraz z odmawianą modlitwą maryjną, miała chronić przed grzmotami i błyskawicami. W tym celu obnoszono zapaloną świecę po całym domu, a następnie stawiano w oknie i modlono się. Zapaloną gromnicę podawano również do rąk umierającemu, aby uprosić dla niego wstawiennictwo Matki Bożej. Potem stawiano ją przy nim, aby spaliła się do końca, pozostały zaś wosk spalano pod kuchnią. W czasie pożaru zapaloną gromnicę obnoszono wokół płonącego budynku w celu zapobieżenia rozprzestrzenianiu się ognia.
      Wielu mieszkańców badanego terenu uważa Matkę Bożą Gromniczną za obrończynię przed wilkami. Znane jest opowiadanie o Matce Bożej, która idąc przez las, napotkała na swej drodze zgraję wilków. Zapaliła świecę, a wilki odstąpiły od Niej. Maryja obeszła wtedy wszystkie ciemne miejsca, aby zniknęło stamtąd wszelkie zło. Dlatego też wierzono, iż gromnica chroni przed dzikimi zwierzętami, a zwłaszcza wilkami. Odcinano też kawałeczek dolnej części świecy i dawano do zjedzenia psom, by dobrze pilnowały domu i gospodarstwa.
      Z dniem Matki Boskiej Gromnicznej związane są różne ciekawe zwyczaje. Dawniej, pannom na wydaniu przygotowywano bardzo "dostatnią wyprawę", co wymagało czasu. Jeśli więc kawaler nie oświadczył się swej pannie do Matki Bożej Gromnicznej, wtedy musiał czekać aż do wiosny, gdyż wkrótce zaczynał się Wielki Post. Stąd też zrodziły się przysłowia używane również i na badanym terenie: "W dzień Panny Gromnicznej, bywaj zdrów mój śliczny" lub "W dzień Panny Gromnicznej, pocałuj mnie gdzieś śliczny".
      Obserwowano bacznie pogodę, aby dowiedzieć się czy wnet przyjdzie wiosna i czy rok ten będzie urodzajny. Powstało wiele przysłów w tym celu. "Na Gromniczną mróz, szykuj chłopie wóz, a jak rozchlapanie, szykuj chłopie sanie". "Jeżeli na Gromniczną mróz, niedźwiedź rozwala swą kryjówkę, gdyż się spodziewa wkrótce końca zimy. A jeśli wilgotno, to poprawia ją, ponieważ będzie późna wiosna". "Gdy na Gromniczną z dachu ciecze, to się zima długo wlecze". "Gdy słońce świeci na Gromnicę, to przyjdą większe mrozy i śnieżyce". "Gromnica - zimy połowica". "Na Gromniczną pięknie, zima rychło pęknie". "Gdy na Gromniczną roztaje, rzadkie będą urodzaje". "Na Gromniczną pogoda, będzie w polu lnu uroda".
      W święto Matki Bożej Gromnicznej kończył się bożonarodzeniowy okres w obrzędowości ludowej. Tego dnia wynoszono z domów wszelkie ozdoby świąteczne. Przede wszystkim choinki, niektórzy wynosili stojące do tej pory w kątach snopki zboża i rozkładano kołem na podwórzu, kłosami do środka, wołano kury, aby wydziobały ziarno. Miało to sprawić, iż będą tego roku nieść się wyłącznie w swoim gospodarstwie. Także w kościele rozbierano choinki i szopkę. Po raz ostatni w bieżącym roku liturgicznym śpiewano kolędy w czasie mszy św. Ostatnimi laty powstał zwyczaj odśpiewywania wszystkich sobie znanych kolęd w kościele po ostatniej mszy św.
      Obecnie niewiele zwyczajów związanych ze świętem Matki Bożej Gromnicznej praktykuje się na badanym terenie. Pozostały one jednak w pamięci ludzi starszych, którzy w miarę możliwości starają się je przekazać młodym.
      Czas po święcie Ofiarowania Pańskiego spędza się w atmosferze radości, gdyż dalej trwa karnawał. Młodzież bawi się na różnego rodzaju balach i zabawach urządzanych w klubach młodzieżowych, remizach strażackich, szkołach i zakładach pracy.

◄ Powrót