Maria Kuczerenko * ZWYCZAJE, OBRZĘDY ORAZ WIERZENIA ADWENTOWE I BOŻONARODZENIOWE W PARAFII GWIZDÓW * Gwizdów 1999

Dzień Bożego Narodzenia

      Święta Bożego Narodzenia zaliczane są do największych świąt w chrześcijaństwie. Obchodzone wśród ludu zawsze bardzo uroczyście. Na badanym terenie parafii Gwizdów nazywane są Godami. Nazwa ta pochodzi z czasów starożytnych i ma odniesienie do zetknięcia się dwóch lat, w języku dawnych Słowian dwóch "godów" - końca starego i początku nowego roku, przypadającego na czas zimowego przesilenia słońca. Obchodzono wtedy starosłowiańskie Godnie Święta, pożegnanie starego i powitanie nowego roku. Miały one najbardziej uroczysty charakter ówczesnych świąt, a ich obchody trwały kilkanaście dni. Urządzano wtedy uczty przepełnione zabawą, śpiewem i wróżbami. Łączyło się z nimi dużo wesołych zwyczajów, które w pewnej mierze przetrwały do czasów dzisiejszych.
      Boże Narodzenie jest dniem, w którym Kościół obchodzi pamiątkę narodzenia Jezusa Chrystusa. Noc betlejemska została uświęcona przez tajemnicze, święte pojawienie się Zbawiciela świata. Tak drogi i od dawna upragniony Dar, jakim jest Zbawiciel całego świata, wymaga wielokrotnego hołdu. Dlatego też istnieje zwyczaj odprawiania trzech mszy. Pierwszej o północy, zwanej w Polsce pasterką, drugiej o świcie, a trzeciej w ciągu dnia. Według przyjętej w IX wieku interpretacji, msze te miały symbolizować potrójne narodziny Chrystusa: odwieczne rodzenie Syna Bożego w Trójcy Świętej, narodzenie w ciele ludzkim z Maryi Dziewicy oraz narodzenie mistyczne w duszach wiernych.
      Pierwsza msza, która jest momentem kulminacyjnym wcześniejszych przygotowań w okresie adwentu oraz wieczerzy wigilijnej jest zarazem początkiem wielkiego świętowania. Pasterka odprawiana jest w kościele o godzinie dwunastej w nocy z 24 na 25 grudnia. Początkowo zwyczaj praktykowano w Rzymie, gdzie msza ta została powszechnie przyjęta i nazwana mszą anielską. Jej nazwa miała wskazywać na fakt, że aniołowie pierwsi zwiastowali pasterzom narodzenie Chrystusa. Obecna nazwa przenosi akcent na pasterzy, którzy stali się świadkami tego wydarzenia i jako pierwsi z ludzi oddali pokłon Dzieciątku. W Polsce zwyczaj celebrowania pasterki przyjął się w II połowie XV wieku.
      Na terenie badanej parafii msza ta jest odprawiana bardzo uroczyście i przywiązuje się do niej dużą wagę. Do kościoła udają się wszyscy, "którzy chcą powitać nowo narodzonego Jezusa". W domach pozostają jedynie ludzie starzy, chorzy i małe dzieci. Rzadko pozostawiano dom bez doglądu, gdyż złodzieje czekali na taką okazję cały rok, kiedy to nikogo nie będzie przez pół nocy. Dawniej na pasterkę wychodzono dużo wcześniej, gdyż do kościołów parafialnych było daleko. Większość tutejszej ludności szła piechotą, niosąc w ręku pochodnie lub półmetrowe "szczypy", aby oświetlić sobie drogę. Młodzież w drodze kolędowała, a wszystkim udzielała się atmosfera wzajemnej życzliwości i radości. Niekiedy bywało, że ktoś po wieczerzy spożył więcej alkoholu i wtedy głośny śpiew słychać było na całą okolicę. Czasem zdarzało się, iż nie zdążyli na czas z powodu wielkich śniegów i zamieci.
      Z okazji świąt w kościele panuje wyjątkowy nastrój. Przy ołtarzu umieszczane są choinki, oświetlone i ozdobione bombkami. Obok prezbiterium w bocznej nawie kościoła ustawiana jest niewielka szopka. W sposób plastyczny imituje ona scenę narodzenia Chrystusa w Betlejem. Znajdują się w niej wszystkie postacie biblijne towarzyszące temu wydarzeniu: Dzieciątko Jezus leżące w żłobku, Maryja, Matka Jezusa, św. Józef - opiekun Świętej Rodziny. Są także postacie zwierząt i pasterzy, a na uroczystość Objawienia Pańskiego pojawiają się figurki, jakby idących z daleka Trzech Króli niosących dary nowo narodzonemu Władcy. Nad szopką błyszczy gwiazda wskazująca im drogę i anioł, który przyprowadził pasterzy. Szopka jest największą atrakcją dla dzieci. Podczas wszystkich nabożeństw odprawianych w okresie bożonarodzeniowym skupia wokół siebie najmniejszych uczestników. Świąteczny wystrój kościoła, zgodnie z tradycją ludową, zachowywany jest aż do święta Matki Bożej Gromnicznej. Również i przed kościołem znajdują się kolorowo oświetlone choinki. Przystrajaniem świątecznym kościoła zajmują się ministranci i młodzież pod nadzorem kościelnego. Czynią to zazwyczaj dzień przed Wigilią.
      Donośnym śpiewem kolędy "Wśród nocnej ciszy" rozpoczyna się o północy msza święta. Zapalone wszystkie możliwe światła w kościele przypominają, iż nastąpił moment przyjścia na świat Chrystusa - "Światłości świata". Podczas tej Eucharystii wszyscy obecni przystępują do komunii świętej. Cała uroczystość uświetniona jest śpiewem scholi. Młode dziewczęta przez cały adwent przygotowują bogaty repertuar różnych mniej znanych kolęd, zarówno dawnych jak i nowoczesnych. Odpowiedni podkład muzyczny i śpiew scholi sprawiają, że każdy odczuwa wielką radość i wesele. Na zakończenie mszy świętej ksiądz proboszcz składa parafianom i przybyłym gościom życzenia świąteczne.
      Po wyjściu z kościoła chłopcy strzelają petardami i zapalają zimne ognie. Niektórzy z nich nawet specjalnie nie idą na pasterkę, aby w tym czasie zrobić jakieś figle. Często zakładają starym pannom lub kawalerom słomiane kukły wysoko na drzewach, tak, żeby je później trudno było ściągnąć. A dołem owijają te drzewa papierem toaletowym. Dawniej zdarzało się, iż nawet w kościele potrafili coś spsocić. W Giedlarowej podczas pasterki chłopcy związywali czasem spódnice dwóm kobietom lub wieszali na plecach za kołnierzem drewniany klocek.
      Po pasterce składano sobie nawzajem życzenia, zapraszano bliskich i znajomych w gościnę na święta. Potem każdy śpieszył do domu, gdyż za kilka godzin trzeba było z powrotem iść do kościoła na mszę. Bywało tak, że niektórzy pozostawali u znajomych, mieszkających blisko kościoła, na noc i udawali się na mszę św. o świcie. Następnie wracali do swoich domów.
      Tej nocy nie wolno było rozścielać łóżka, wszyscy bez wyjątku spali na słomie, która leżała od wieczerzy wigilijnej na podłodze, czasem podścielając coś pod spód. Według jednej z respondentek zwyczaj spania na słomie jest praktykowany na pamiątkę, iż Pan Jezus leżał w żłobie na sianie. Ponieważ ludzie są grzeszni, dlatego nie mogą leżeć na sianie lecz na słomie. Leżenie na słomie miało także znaczenie zdrowotne. Wierzono, iż wtedy przez cały rok nie będzie odczuwało się bólu w kręgosłupie.
      Pierwszy dzień świąt miał charakter bardzo spokojny i ściśle rodzinny. Tak jak i we Wigilię należało wstać nieco wcześniej niż zwykle. Pierwszą czynnością wszystkich domowników było umycie się. Był to swoisty rytuał, w każdym domu przebiegający trochę inaczej. Nabierano wodę do glinianej miski i wrzucano srebrny pieniążek. Cała rodzina, poczynając od najstarszego w domu obmywała się tym pieniążkiem, aby być przez cały rok zdrowym, pięknym i bogatym. Podobnie jak srebrna moneta nie podlega rdzy, tak też człowiek nie będzie podlegał chorobom i będzie miał gładką cerę, a pieniędzy nie zabraknie mu w ciągu roku. W niektórych domach dodatkowo ucinano ze snopka stojącego w kącie izby jeden kłosek zboża i podobnie jak pieniążkiem obmywano się nim maczając go w wodzie. Miało to zapewnić dostatek chleba przez cały następny rok.
      W dzień Bożego Narodzenia powstrzymywano się od wszelkich prac. Było bardzo wiele zakazów w tym względzie. Nie wolno było zamiatać podłogi, ścielić łóżek. W gospodarstwie wykonywano tylko niezbędne prace przy żywym inwentarzu. W niektórych domach zakazane było także czesanie włosów, przeglądanie się w lustrze, czyszczenie butów. Po rannej toalecie, uproszczonej do minimum, wszyscy domownicy udawali się do kościoła na mszę św. W domu zostawała tylko jedna osoba, aby nakarmić bydło.
      W tym dniu pamiętano szczególnie o bliskich zmarłych, którzy kiedyś zasiadali razem ze wszystkimi do wigilijnego stołu. W drodze powrotnej z kościoła nawiedzano groby najbliższych, aby się podzielić z nimi dobrą nowiną, iż narodził się Pan Jezus. Zanoszono na groby gałązki świerkowe, zapalano świeczki, modlono się w intencji zmarłych, aby Bóg przyjął ich do swego Królestwa.
      Po przyjściu z kościoła spożywano świąteczne śniadanie. Rodziny bardziej zamożne miały na stole bułki, kawę a nawet kiełbasę. Większość jednak spożywała to, co pozostało z wieczerzy wigilijnej. Zakazane było w tym dniu gotowanie obiadu. Odgrzewano tylko potrawy wigilijne. Obowiązkowo jednak trzeba było przyrządzić rosół z mięsa wołowego. Spożywano go z kaszą a mięso z chlebem. Miało to zapewnić powodzenie w hodowli bydła w nadchodzącym roku. Niektórzy respondenci mówili o mięsie wieprzowym, podobnie interpretując jego spożycie w tym dniu.
      W pierwszy dzień Godnich Świąt wszyscy pozostawali w swoich domach. Uroczystość Narodzenia Pana Jezusa przeżywano w gronie najbliższej rodziny w atmosferze radości, miłości i zgody. Starsi respondenci często podkreślają, iż dawniej ludzie "sami stwarzali wesołość". Świąteczny nastrój był bardziej odczuwany: "Na Boże Narodzenie weseli się wszelkie stworzenie". W tym dniu nie chodzono w odwiedziny do sąsiadów, znajomych, jedynie tylko do rodziców lub rodzeństwa. Wchodząc do domu pozdrawiano gospodarzy słowami: "Na szczęście, na zdrowie na to Boże Narodzenie". W odpowiedzi można było usłyszeć: "witajcie kolędnicy". Przez cały dzień śpiewano kolędy posługując się kantyczkami, czyli zbiorem kolęd i pastorałek (Aneks I). Podczas sumy odprawianej w kościele, w niektórych domach modlono się w tym czasie na różańcu. Dzięki temu cały świąteczny dzień przepełniony był modlitwą. Po południu dorośli odpoczywali na słomie, która wciąż jeszcze pozostawała w domu. Starsi opowiadali o różnych ciekawych zdarzeniach z przeszłości. Mężczyźni czasem grali w karty, dzieci zaś w tzw. "damki" zrobione z kolorowej fasoli, czyli inaczej w "wilka i owcę". Jeśli w pobliżu była rzeka i lód dzieci wychodziły z domu na chwilę, aby się poślizgać.
      Dzień Bożego Narodzenia odznaczał się także różnymi wróżbami dotyczącymi pomyślności na przyszły rok. Powszechnie znane było prognozowanie pogody na cały nadchodzący rok. Podobnie jak od św. Łucji, przez 12 dni od Bożego Narodzenia do Trzech Króli obserwowano pogodę i każdy z tych dni miał symbolizować jeden miesiąc w następnym roku. Na badanym terenie nazywano ten czas "ruskim kalendarzem". Na końcu konfrontowano wyniki jednej i drugiej obserwacji, czy się zgadzają.
      Znane są także przysłowia dotyczące przepowiadania pogody i urodzajów. "Jak Boże Narodzenie zielone, to Wielkanoc biała" lub "Jeśli zielono na Gody, to na Wielkanoc śnieg zamiast wody". "Zielone Boże Narodzenie, a Wielkanoc biała, z pola pociecha mała". W dzień Bożego Narodzenia następowało zimowe przesilenie dnia z nocą, zapoczątkowujące stopniowe wydłużanie się dnia. Fakt ten znalazł swoje odzwierciedlenie w powiedzeniach: "W Boże Narodzenie przybyło dnia na wołowe leżenie" lub "Na Boże Narodzenie przybyło dnia na kurze stąpienie".
      W tym dniu dziewczyny przeprowadzały wróżby matrymonialne. Po obiedzie zbierały kości po mięsie i kładły je na progu. Następnie spuszczały psa. Czyją kość porwał pierwszą, ta pierwsza za mąż wyjdzie.
      Dzień Bożego Narodzenia upływał w klimacie serdeczności, atmosferze modlitwy, pogłębiając więź pokoleń. Odpowiednio przygotowany dom, idealne porządki, płonące świeczki na zielonym drzewku - to wszystko tworzyło wspaniałą scenerię dla takich przeżyć. Ułatwiało skuteczne przekazywanie treści ewangelicznej o wcieleniu i Bożym Narodzeniu, jak również wiadomości z historii rodziny i narodu.
      Współczesne świętowanie Bożego Narodzenia przebiega w nieco odmiennej atmosferze. Nie przestrzega się tak rygorystycznie dawnych zakazów, choć każdy stara się, aby w tak wielkie święto nie wykonywać żadnych prac poza koniecznymi. Większość mieszkańców badanego terenu stara się przeżyć ten dzień w gronie najbliższej rodziny. Rzadziej jednak można słyszeć śpiewanie kolęd i pastorałek. Częściej są one odtwarzane z taśm magnetofonowych. Dużo czasu spędza się przed telewizorem, co sprzyja raczej rozluźnieniu więzi rodzinnej. Pierwiastek religijny wypierany jest przez szeroką laicyzację życia, co przyczynia się do osłabienia charakterystycznej modlitewno-rodzinnej atmosfery.

◄ Powrót