Maria Kuczerenko * ZWYCZAJE, OBRZĘDY ORAZ WIERZENIA ADWENTOWE I BOŻONARODZENIOWE W PARAFII GWIZDÓW * Gwizdów 1999

Kult Najświętszej Maryi Panny i świętych w adwencie

      Wielką pomocą w dobrym przygotowaniu się na święta Bożego Narodzenia jest wstawiennictwo Matki Bożej i świętych, których wspomnienia przypadają na okres adwentowy. Człowiek, w poczuciu swej niegodności i słabości w drodze do Boga, zawsze szukał pomocy u tych, którzy już tam dotarli. Maryja jako Matka Zbawiciela jest przyczyną naszej radości i zbawienia. Jak cały świat przez Nią otrzymał Zbawiciela, tak i za Jej pośrednictwem ma zawitać Syn Jej do serca każdego człowieka. Święci, jako ci którzy nas wyprzedzili na tej drodze, ukazują nam, jak realizować powołanie, są też naszymi orędownikami u Boga. Na adwent przypadają wspomnienia wielu świętych, ale wierni największą uwagę skupiają na św. Andrzeju Apostole, św. Barbarze, św. Mikołaju, św. Łucji oraz uroczystości Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. Wokół tych świąt obok elementów czysto kultycznych ukształtowało się wiele wierzeń, tradycji i przysłów ludowych. W czasach, gdy adwent trwał czterdzieści dni obejmował tzkże wspomnienia św. Marcina (11 XI) i św. Katarzyny (25 XI). W Polsce wiele zwyczajów ludowych było z nimi związanych, lecz na omawianym terenie one nie występowały. Podobnie jest ze świętem św. Tomasza, które dawniej obchodzono 21 grudnia.

Św. Andrzeja Apostoła (30 XI)
      Cały cykl obrzędowy jesienno-zimowy przebiega pod znakiem okazywania czci zmarłym, poczynając od Dnia Zadusznego aż do święta Trzech Króli. "W dobie przedchrześcijańskiej istniała w tym czasie jedna tylko, długotrwała uroczystość tego rodzaju, przypadająca na okres najkrótszych dni i nocy najdłuższych". Wierzono wtedy w obecność dusz zmarłych i wszelkiego rodzaju istot nadnaturalnych, oddawano cześć zmarłym i wykorzystywano ich wieszczą siłę do praktyk wróżbiarskich. Pod wpływem wierzeń chrześcijańskich zabiegi te związane zostały z datami kościelnymi, między innymi z dniem św. Andrzeja.
      Św. Andrzej - rybak z Betsaidy Galilejskiej, brat Szymona Piotra - był początkowo uczniem św. Jana Chrzciciela, a potem został powołany przez Chrystusa na apostoła. Głosił Ewangelię na czarnomorskich wybrzeżach Azji Mniejszej, u Scytów, w Tracji i w Grecji, gdzie poniósł śmierć męczeńską ok. 60 r., przywiązany do krzyża w kształcie litery "X". Odtąd nosi on nazwę krzyża św. Andrzeja.
      Zwyczaj wróżenia w tym dniu powstał pierwotnie w środowisku greckim, które miało świadomość pokrewieństwa etymologicznego między imieniem świętego (Andreas) i grecką nazwą męża czy mężczyzny (aner, z przypadkiem drugim andros) i dlatego skłonne było upatrywać w tym świętym jakiegoś osobliwego szafarza czy rozdawcę mężów, a w dniu jego pamięci - czas wróżb specjalnie panieńskich. W literaturze polskiej św. Andrzej wymieniany jest od dawna jako patron dziewic. Na badanym terenie, oprócz wróżb panieńskich, zdarzały się w tym dniu psoty i figle, których dokonywali młodzi chłopcy. Malowali oni gospodarzom okna czarną farbą, mówiąc z uśmiechem "u gospodarza noc". Najczęściej robili to w domach, gdzie były młode panny. Z kolei tam, gdzie mieszkał ktoś o imieniu Andrzej, furtki i bramy trzeba było pilnować przez całą noc, gdyż potrafili je wynieść daleko poza zagrodę. Zdarzało się nawet, że i wozy wystawiali na dach stodoły. Młodzież męska psociła, a panny wróżyły, chcąc dowiedzieć się czegoś o swej przyszłości. Powstało nawet powiedzenie " Na świętego Andrzeja dziewkom z wróżby nadzieja".
      Zabiegi wróżebne, praktykowane w wieczór wigilijny św. Andrzeja, nazywane są "andrzejkami". Tego wieczoru panny schodziły się do jednej izby, zaczynając wróżby od lania wosku. Roztopiony wosk wylewano przez dziurkę od klucza na zimną wodę w naczyniu, po czym zastygłą formę oświetlano tak, aby rzucała cień, a z jego kształtu dziewczyny snuły prognozy na przyszłość. Jeżeli cień przypominał postać mężczyzny, oznaczało to rychłe zamążpójście. Do wróżb używano także obuwia. Dziewczęta zdejmowały lewy but i przekładały na przemian od okna w kierunku drzwi. Której but pierwszy okazał się na progu, ta najprędzej wyjdzie za mąż. Znane też było wkładanie gałązki wiśni lub czereśni do wody. Jeśli zakwitła w święto Bożego Narodzenia, oznaczało to wyjście za mąż jeszcze w tym roku. Niektóre dziewczyny, idąc spać, wkładały pod poduszkę karteczki z wypisanymi imionami znajomych chłopców, a po przebudzeniu się, ciągnęły losy. W ten sposób mogły poznać imię przyszłego męża. Niektóre wróżby andrzejkowe odbywały się na dworze, jak np. wróżenie z kołków w płocie. Liczono kołki, gdy na ostatni przypadała liczba parzysta, oznaczało to zamążpójście, jeśli nieparzysta - panieństwo. Aby się dowiedzieć, kim będzie przyszły narzeczony, na tej samej zasadzie liczono kołki w płocie, wymawiając kolejno słowa "kawaler", "wdowiec". Zdarzało się, iż w wieczorze andrzejkowym brali udział chłopcy, przyglądając się temu, co robią dziewczyny i rozweselając je.
      Nie wszyscy mieszkańcy terenu parafii Gwizdów znali praktykę wróżb. Powszechna była natomiast andrzejkowa zabawa taneczna. Dawniej urządzano ją co wieczór, przez trzy kolejne dni poprzedzające święto św. Andrzeja apostoła. Odbywała się ona w domach, gdzie byli młodzi chłopcy lub dziewczyny, przy muzyce, granej przez miejscową kapelę. Czasem, na zakończenie zabawy, gospodarze częstowali wszystkich śledziami.
      Bogata obrzędowość związana z dniem św. Andrzeja, wypierana jest współcześnie przez dyskoteki, prywatki czy zabawy taneczne, zwane też "andrzejkami". Mają one charakter towarzyskiej zabawy, pozbawionej elementów religijnych i bogatych zwyczajów ludowych. Prawie całkowicie znikły wróżby, a jeśli gdzieś są praktykowane, to tylko dla zabawy.

Św. Barbary (4 XII)
      Na dzień 4 grudnia przypada wspomnienie św. Barbary dziewicy i męczennicy. Urodziła się w III w. w Nikomedii. W dzieciństwie straciła matkę. Za rządów cesarza Maksymiliana Dazy została ścięta przez ojca poganina, ok. 306 r. za przynależność do chrześcijan. Św. Barbara czczona była od dawna zarówno w Kościele wschodnim jak i zachodnim. Do Polski kult świętej przeniknął z Europy Zachodniej, a na Śląsku był znany już w XI w., w czym znaczny udział miał rozwój górnictwa. Jest ona patronką dobrej śmierci, dlatego też za szczególną opiekunkę obrali ją sobie ci, którym z racji wykonywanej pracy śmierć najbardziej zagrażała, a więc flisacy, górnicy, marynarze i strażacy.
      Na terenie parafii Gwizdów św. Barbara czczona była szczególnie w tej części, która wcześniej należała do parafii Grodzisko Dolne, gdyż jest ona jej patronką. Dlatego w dniu św. Barbary spora część parafian gwizdowskich spieszy na odpust do Grodziska. W całej zaś okolicy znane są przysłowia związane z tym dniem, odnoszące się głównie do prognozowania pogody. "Barbara po wodzie - Boże Narodzenie po lodzie" i odwrotnie oraz bardziej znane: "Na Barbarę mróz - składaj chłopie wóz, a jak roztajanie - składaj chłopie sanie".

Św. Mikołaja (6 XII)
     
Postać tego świętego łączy się z wieloma wyjątkowo pięknymi legendami. Czczono go prawdopodobnie już od przełomu IV i V w. najpierw w Konstantynopolu, później na całym Wschodzie, a w połowie VIII w. kult św. Mikołaja dotarł na Zachód.
      Życie św. Mikołaja, tak bardzo upiększone przez ludową wyobraźnię, do dzisiaj jest zagadką. Pewne jest tylko to, że w początkach IV w. św. Mikołaj był biskupem Miry w Azji Mniejszej. Zmarł prawdopodobnie 6 grudnia 350 roku. Jest uważany za patrona więźniów, żeglarzy, panien bez posagu, a także dzieci. W Polsce był czczony jako opiekun bydła, koni i owiec. 6 grudnia modlono się, aby św. Mikołaj ochraniał trzody przed wilkami.
      Jednak najbardziej znany jest św. Mikołaj ze swej dobroci i troski o bliźnich. Naśladując go, powstał w pierwszej połowie XVIII wieku zwyczaj obdarowywania dzieci oraz osób starszych i potrzebujących.
      Na omawianym terenie zwyczaj ten jest dość powszechny. W okresie międzywojennym i po drugiej wojnie światowej "św. Mikołaj" chodził po wsi i wstępował do domów, gdzie były małe dzieci. Był nim mężczyzna przebrany w długi kożuch, niekiedy odwrócony, w "czapkę biskupią", czyli mitrę i długą białą brodę z wełny lub waty. W ręku miał drewnianą laskę, czasem owiniętą w "złotko", zwaną pastorałem. Na szyi wieszał sobie długi "różaniec" zrobiony z kasztanów. Towarzyszyli mu "anioł i diabeł". "Anioł" miał na głowie białą perukę, a z tyłu na plecach przymocowane skrzydła. Wchodząc do domu dzwonił dzwonkiem. "Diabeł" natomiast straszył dzieci nie tylko swym wyglądem. Kiedy nie chciały wstawać z łóżka, gdyż była to już późna wieczorna pora, mówił im iż pójdą do piekła. "Św. Mikołaj" chodził z dużym koszem, w którym nosił podarunki. Rozdawał je dzieciom, ale najpierw żądał od nich odmówienia pacierza. Ówczesne podarki stanowiły ciastka lub cukierki. Często jednak żartem rozdawał obarzanki z brukwi i buraków lub całe, zawinięte w "złotko". Mogły to też być ziemniaki lub zwykłe patyczki owinięte. Takie podarki świadczyły tylko o wielkiej biedzie i ubóstwie na wsi.
      Z biegiem czasu zakorzenił się zwyczaj zostawiania prezentów od "św. Mikołaja" pod poduszką, co czynili rodzice. Dzieciom grzecznym wkładano buty, ubranie, ołówek lub zeszyt oraz słodycze. Rodzice starali się dać swoim pociechom to, co im było najbardziej w danym czasie potrzebne. Zaś dzieciom niegrzecznym wkładano rózgę, przybraną wstążką. Często rodzice chrzestni przynosili dzieciom "mikołaja". W domach, gdzie była wielka bieda i liczna rodzina, nie obdarowywano dzieci, jednak rodzice pamiętali o tym świętym, opowiadając przy tej okazji legendy o św. Mikołaju, a zwłaszcza o tym, jak jeździł nocą saniami i wrzucał podarki przez okna.
      Z inicjatywy księży pojawiła się tradycja organizowania spotkań ze "św. Mikołajem" w kościele przy współpracy z rodzicami. Zwyczaj ten był praktykowany w grodziskim kościele, a do niedawna także w miejscowym, lecz ostatnio z braku zainteresowania rodziców, rozdawanie podarków "od św. Mikołaja" ogranicza się tylko do ministrantów.
      Zwyczaj wkładania podarków pod poduszkę przetrwał na badanym terenie do dziś. Czasem też można spotkać przebranego "Mikołaja" chodzącego po wsi. Pomimo powagi trwającego adwentu dzień św. Mikołaja przeżywany jest w atmosferze ogólnej radości, szczęścia i pamięci o najbliższych.

Niepokalane Poczęcie NMP (8 XII)
     
8 grudnia przypada uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP. Kult Maryi Niepokalanie Poczętej istniał wśród wyznawców wiary chrześcijańskiej na długo przedtem, zanim papież ogłosił dogmat o Niepokalanym Poczęciu. W Kościele wschodnim już w VIII w. zaczęto obchodzić to święto, a w w. IX przyjęło się na Zachodzie. Do Polski dotarło pod koniec XIV i na początek XV wieku. Już w XIV w. wszystkie katedry w Polsce miały ołtarze poświęcone Niepokalanej. Wyrazem wiary ludu były godzinki o Niepokalanym Poczęciu. Papież Pius IX 8 grudnia 1854 roku ogłosił dogmat o Niepokalanym Poczęciu NMP. Uroczystość ta została wkomponowana w cały okres pokuty, duchowego odrodzenia i jednocześnie przygotowania na przyjście Zbawiciela na ziemię. Maryja nie mająca żadnej skazy grzechowej jawi się ludziom jako niedościgniony ideał, a zarazem przykład bezgranicznego zawierzenia Bogu. Niepokalana Dziewica wskazuje na czystość sumienia jako najlepszy sposób oczekiwania na przyjście Pana. Uroczystość Niepokalanego Poczęcia jest jakby brzaskiem przed wschodzącym słońcem narodzenia Jezusa Chrystusa.
      Wierni parafii Gwizdów otaczają Matkę Bożą szczególną czcią. Dzień Niepokalanego Poczęcia NMP jest dniem świętym. W dawnych czasach każdy starał się wstać jak najwcześniej, by podążyć do Matki Bożej Leżajskiej, Matki Bożej Pocieszenia. Uczestniczono w roratach przygotowując się do pełnego udziału w sumie odpustowej, a także spowiadano się na święta. Po powrocie do domów wykonywano tylko prace konieczne. Świąteczny obiad i powstrzymanie się od ciężkiej pracy podkreślało świąteczny charakter tego dnia.
      Święto stało się szczególną okazją do zanoszenia różnego rodzaju próśb do Matki Bożej. Obowiązkiem było odmówienie modlitwy różańcowej, na co rodzice zwracali dzieciom szczególną uwagę. Obecnie w kościele parafialnym uroczystość Niepokalanego Poczęcia jest poprzedzona nowenną. Wierni biorą w niej liczny udział. Mimo pracy zawodowej i nauki w szkole, dzień ten zachował charakter świąteczny.

Św. Łucji (13 XII)
     
Przed rokiem 1600 dzień św. Łucji przypadał 23 grudnia. Dopiero w XVII w. przy zmianie kalendarza kościelnego został przesunięty na 13 grudnia. Pomimo zmiany, szereg wróżb i przysłów pozostało nadal aktualnych, chociaż utraciły swój pierwotny sens.
      Św. Łucja poniosła śmierć męczeńską w Syrakuzach na Sycylii ok. r. 304. Uważana jest za patronkę chorych na oczy. Wszystkie inne wiadomości o jej dziejach są raczej legendarne. Imię Łucja wywodzi się z łacińskiego słowa lux - lucis, czyli światło. Należy ono do symboliki adwentowej. Łucja, znaczy świetlana. "Świeci" jako panna mądra, idzie z zapaloną lampą na spotkanie Jezusa, tak jak ludzie ciemnym świtem na roraty.
      Dzień św. Łucji ma też swoje zwyczaje ludowe. Powszechne były wróżby przepowiadające pogodę na cały rok. Od św. Łucji do Bożego Narodzenia jest 12 dni. Odnotowywano pogodę każdego dnia i z tego wróżono jaki będzie poszczególny miesiąc przyszłego roku. Czas ten niektórzy nazywają "polskim kalendarzem", a czas od Bożego Narodzenia do Trzech Króli "ruskim kalendarzem". Obserwując pogodę w te dni, porównują obydwie przepowiednie. Niekiedy obserwowano pogodę przed i po południu, co przepowiadało aurę pierwszej i drugiej połowy danego miesiąca. Znane są powszechnie i na tym terenie powiedzenia "Św. Łuca dnia przyrzuca" lub "Na świętą Łucę noc się z dniem tłuce", choć są one teraz nieaktualne, gdyż przesilenie zimowe, po którym zaczyna się wydłużenie dnia i skracanie nocy następuje 23 grudnia. Z przybywaniem dnia związane są też inne powiedzenia. "Na Boże Narodzenie dzień dłuższy na wołowe leżenie. Na Nowy Rok - na wilczy skok. Na Trzech Króli dzień dłuższy o godzinę". Do przepowiadania pogody służyła także gałązka wiśni lub czereśni, którą wkładano do naczynia z wodą. Jeśli zakwitła na święto Trzech Króli zwiastowała urodzaj w tym roku. Zwracano również uwagę na szron pokrywający drzewa. Mówiono: "Gdy w adwencie sadź na drzewie się pokazuje, to rok urodzajny nam zwiastuje". Obecnie, na badanym terenie, zwyczaj prognozowania pogody w dzień św. Łucji jest praktykowany tylko przez nielicznych najstarszych mieszkańców.

      Sumując opisane wyżej zwyczaje i wierzenia ludowe związane z okresem adwentu, występujące na terenie parafii Gwizdów, należy stwierdzić, że były one znane, szeroko rozpowszechnione i obejmowały niemal wszystkie dziedziny życia. W wielu przypadkach stanowiły połączenie elementów ludowych z religijnymi, przez co przyczyniały się do głębszego przeżywania świąt i wspomnień liturgicznych tego okresu. Godny ponownego podkreślenia jest fakt bardzo rodzinnego przeżywania adwentu. Szczególnie podczas długich wieczorów spędzanych razem można było wspólnie pracować i modlić się, uczyć się śpiewu kolęd i prowadzić ciekawe rozmowy. Równocześnie był to okres pokuty i umartwienia, mający na celu przygotowanie na przyjście Zbawiciela. Oczekiwanie nie było jednak pozbawione chwil radości i szczęścia.
      Obecnie wiele z tych zwyczajów zanikło, znane są jedynie starszemu pokoleniu, które jeszcze je pielęgnuje, choć już w skromniejszej niż niegdyś formie. Nie ma już spotkań sąsiedzkich podczas długich adwentowych wieczorów. Ludzie zajęci są swoimi sprawami, dużo czasu spędzają przed ekranami telewizorów. Taki stan rzeczy z pewnością jest wynikiem wielu czynników, takich jak: wpływ przeobrażenia struktur społecznych wywołanych rozwojem techniki, zmiana mentalności młodego pokolenia, czy też modna w ostatnim czasie chęć "dążenia do Europy", polegająca na akomodacji często płytkich zwyczajów obcych narodów, za cenę wyrzeczenia się bogatego dziedzictwa własnej kultury, w czym niemały udział mają środki społecznego przekazu.
      Konieczne więc zdaje się być propagowanie i zachęcanie młodzieży do zapoznawania się i praktykowania starych, narodowych zwyczajów i obrzędów związanych z przeżywaniem okresu adwentu.

◄ Powrót