Niedziela Przemyska 37 (494) 2003 r.

Krzyże

        Dziś, w Święto Podwyższenia Krzyża Świętego, trzeba nam sobie uświadomić prawdę, że Krzyż Chrystusowy jest znakiem naszego przyznania się do Chrystusa i znakiem nadziei naszego zbawienia. Jest naszą świętością.
        Były czasy okupacji niemieckiej, a potem sowieckiej, kiedy krzyżowi odmówiono prawa do miejsca w naszej Ojczyźnie, zdjęto go ze ścian szkół, szpitali, zakładów pracy i instytucji publicznych. Usuwano go i niszczono przy drogach i z miejsc różnych wydarzeń dziejowych. Wielką rehabilitacją tego bolesnego obalenia krzyża było wzniesienie krzyża Chrystusowego na Placu Zwycięstwa w Warszawie. 2 czerwca 1979 r. Ojciec Święty Jan Paweł II stanął pośrodku Miasta Nieujarzmionego pod olbrzymim Krzyżem, wzniesionym na polecenie władz państwowych rękami Polaków na tym miejscu, gdzie kiedyś odbywały się rewie wojsk zaborczych. Pod Krzyżem był jak na Kalwarii - obraz Matki Chrystusowej, Pani Jasnogórskiej, a u stóp Krzyża - Jan Paweł II, Polak, Papież wołający: Nie można nas, Polaków, zrozumieć bez Chrystusa!
        Potem, na apel Episkopatu Polskiego w grudniu 1979 r., nasz naród konsekwentnie starał się wprowadzać krzyż na swoje miejsce i bronić go. Broniły go dzieci, młodzież i dorośli. Nie zważano, na szykany i prześladowania ze strony władz. Na Placu Zwycięstwa w Warszawie już w pierwszą rocznicę pobytu Papieża pojawił się krzyż z kwiatów w miejscu tamtego z przed roku. Potem kolejne rocznice i kolejne krzyże z kwiatów. W 1982 r. ludzie "zbudowali" z kwiatów i świec krzyż długi na 15 m. Ten krzyż stał się symbolem walki między władzami stanu wojennego i zwolennikami zawieszonego Związku "Solidarność".
Krzyż na Tarnicy w Bieszczadach       Krzyże powróciły także do sal szpitalnych, szkół i miejsc pracy. Stawiano je przy drogach, na górach i wzniesieniach zwłaszcza dla upamiętnienia Jubileuszu 2000-lecia Chrześcijaństwa. Każdy z nich ma swoją historię i intencję. Jedne upamiętniają różne wydarzenia dziejowe, inne zostały wzniesione na pamiątkę pobytu w danym miejscu jakiejś wybitnej osobistości, a jeszcze inne w miejscu katastrofy, gdzie zginęli ludzie, aby upraszać przechodniów o modlitwę za nich.
       Kto był na Tarnicy (najwyższy szczyt Bieszczad), na pewno zadumał się stojąc i czytając napis pod monumentalnym krzyżem, pięknie wykonanym z nierdzewnej stali. Tablica informuje, że krzyż ten wzniesiony został na pamiątkę pobytu na szczycie Tarnicy w r. 1953 księdza Karola Wojtyły, dzisiejszego Papieża Jana Pawła II. W tym roku właśnie mija 50 lat od tego wydarzenia i tysiące turystów przybywa w to miejsce, a wielu - może wszyscy, tylko nie zawsze w sposób widoczny - w skupieniu modli się za Papieża.
        Przy naszych kościołach, na miejscach eksponowanych, dobrze widocznych, często blisko dróg, w roku 2000 pojawiło się wiele krzyży, nieraz bardzo artystycznie wykonanych, czasem podświetlanych nocą informując pieszych czy zmotoryzowanych turystów, że w danej miejscowości mieszkają ludzie wierzący, kochający Chrystusa, który na Krzyżu dokonał naszego zbawienia. Nawet na Ukrainie, gdzie jeszcze nie tak dawno krzyż był rzadkością, dziś można dość często krzyż zobaczyć. Na ruinach starożytnego Chersonezu w Sewastopolu na Krymie, stoi duży krzyż wzniesiony z okazji 2000-lecia Chrześcijaństwa i 1000-lecia chrztu Rusi. Można nieraz spotkać monumentalne krzyże na świeżo usypanych kurhanach, błyszczące w blaskach słońca nowością. Często stoją przy drogach, w miejscach śmiertelnych wypadków, prosząc swymi napisami przechodniów o modlitwę za dusze tych zmarłych.
Krzyż w Jeziornej na Ukrainie       Na Ukrainie, przy drodze międzynarodowej E-40 w miejscowości Jeziorna pod Tarnopolem, widnieje śliczny krzyż, a właściwie trzy, osadzone na skale otoczonej dwunastoma kamiennymi kolumienkami, symbolizującymi 12 apostołów. Na każdej kolumience tabliczka z wypisanym w języku ukraińskim imieniem poszczególnych apostołów. Krzyż ten niejako zaprasza podróżnych do nieco niżej położonego źródełka z wyborną, zimną i orzeźwiającą wodą. Nieustannie i obficie płynąca rurkami woda z czaszy przypominającej chrzcielnicę, przyciąga wielu podróżnych. Zawsze można tam spotkać ludzi gaszących pragnienie i napełniających butelki na dalszą drogę. Po ugaszeniu pragnienia ciała, na modlitwie przed dużą statuą Matki Bożej w zbudowanej obok kaplicy, napełniają łaską Bożą spragnione dusze. Kaplicę, jak głosi napis na tablicy, wznieśli stroskani rodzice dla przedwcześnie zmarłej ukochanej swej córki Natalii. Obok druga tablica z wierszem wyrażającym ich boleść z powodu śmierci swej ukochanej córki ale i wiarę w jej zbawienie. A oto tekst tego wiersza w wolnym tłumaczeniu:
               Nie zostawiaj mnie, Jezu,
               Gdy w sercu ból,
               Gdy łzami się zaleję
               I radość zniknie, odpłynie.
               Nie zostawiaj, gdy sił już nie mam
               Modlić się z wiarą do Ciebie, 
               Gdy nadzieja ustaje
               I zostaję w smutku.
               Jeszcze bardziej więc proszę,
               Nie zostawiaj mnie wtedy
               Gdy ciężkie jarzmo zdejmiesz
               I szczęście mi się zjawi...

       Dziś, w niedzielę Podwyższenia Krzyża Świętego, zadumajmy się nad znakiem krzyża, który może i jest zawieszony na ścianie mego mieszkania, ale ja o nim nie pamiętam i zachowuję się tak, jakby to był tylko jakiś element dekoracyjny. Niech te słowa wiersza anonimowego autora, pobudzą mnie do uwielbiania Krzyża Chrystusowego.

Nie zdejmę krzyża z mojej ściany za żadne skarby świata,
Bo na nim Jezus ukochany grzeszników z niebem brata.

Nie zdejmę krzyża z mego serca, choćby mi umrzeć trzeba,
Choćby mi groził kat, morderca, bo krzyż to klucz do nieba.

Nie zdejmę krzyża z mojej duszy, nie wyrwę go z sumienia,
Bo krzyż szatana w niwecz kruszy, bo krzyż to znak zbawienia.

A gdy zobaczę w poniewierce Jezusa krzyż i ranę,
Która otwiera Jego serce - w obronie krzyża stanę.

        A kiedy idziesz obok krzyża przydrożnego, przypomnij sobie ten dziecięcy wierszyk, którego nauczył cię katecheta i pomódl się:

                     "Stoi Jezus koło drogi,
                      Ma przebite ręce, nogi.
                      Przez ten krzyż i mękę Twoją
                      Zbaw, o Jezu, duszę moją!"

ks. Szymon Nosal

Powrót